Audycja mniejszości niemieckiej została zdjęta z anteny Radia Olsztyn po tym, jak padły w niej słowa o „polskich obozach koncentracyjnych”. Radio wyemituje przeprosiny za te słowa i nada cykl audycji historycznych - poinformował PAP szef rady programowej.

Przewodniczący rady programowej publicznego Radia Olsztyn Ireneusz Iwański poinformował PAP, że audycja w języku niemieckim znika z anteny. W czwartek w trybie pilnym zebrała się rada programowa rozgłośni, ponieważ w niedzielnej audycji dla mniejszości niemieckiej kilkakrotnie padło sformułowanie „polskie obozy koncentracyjne”.

O sprawie poinformowano już Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, poprosiliśmy też o tłumaczenia wszystkich audycji niemieckich nadawanych w tym roku — powiedział PAP Iwański. Dodał, że rozgłośnia wyemituje też przeprosiny za to sformułowanie.

Sformułowanie „polskie obozy koncentracyjne” kilkakrotnie padło w Radiu Olsztyn w minioną niedzielę po godz. 20 w audycji dla mniejszości niemieckiej (audycja prowadzona była po polsku i niemiecku) w czasie wywiadu z autorem filmu „Polskie obozy koncentracyjne” Pawłem Siegerem (dokument „Polskie obozy koncentracyjne” poświęcony jest ofiarom represji komunistycznych i obozom, które powstawały na terenie Śląska od końca II wojny światowej - PAP). Ale nie tylko to sformułowanie oburzyło radę programową radia. W wywiadzie Sieger mówił m.in. o Prusach Wschodnich i ich historii.

Pruska tragedia to nie są te masowe morderstwa dokonywane na ludności cywilnej, to nie są masowe gwałty, to nawet nie są rabunki, których się dopuszczali żołnierze radzieccy. To wszystko to nie jest tragedia pruska. (…) (Pruska tragedia) to 25 lutego 1947 likwidacja państwa Pruskiego (stało się to dekretem nr 46 Alianckiej Komisji Kontroli - PAP). Z politycznej mapy świata zostało usunięte państwo, nielegalnie, z pogwałceniem prawa międzynarodowego. (…) Rozpoczęła się długofalowa repolonizacja państwa. Do macierzy powróciło coś, co do tej macierzy nigdy nie należało — mówił Sieger, który w dalszej części rozmowy stwierdził, że winien nadejść „koniec chowania się”.

Niech Polacy, niech Ukraińcy wiedzą, że to nasza ziemia, nasze Prusy, nasza tradycja. Trzeba walczyć o swoje — mówił Sieger.

Iwański powiedział PAP, że rada programowa „na tym etapie nie zajmuje się wypowiedziami pana Siegera”.

Może winna ocenić je prokuratura, nie my — przyznał.

Audycję dla mniejszości niemieckiej przygotowało Stowarzyszenie Mniejszości Niemieckiej na Warmii i Mazurach.

W związku z wyemitowaniem tego wywiadu w czwartek prezes i zarazem redaktor naczelny Radia Olsztyn Mariusz Bojarowicz wydał oświadczenie, w którym napisał, że „wyraża ubolewanie” z powodu zaistniałej sytuacji.

Jednocześnie zwróciłem się do Związku Stowarzyszeń Niemieckich Warmii i Mazur z żądaniem wyjaśnienia zaistniałej sytuacji, od czego uzależniam formę dalszej współpracy ze Związkiem — napisał w oświadczeniu Bojarowicz.

Bojarowicz powiedział PAP, że wyemitowanie „niefortunnego i nieprzemyślanego kompletnie wywiadu” to efekt niedopatrzenia.Może zabrakło rozwagi, na pewno autorowi zabrakło doświadczenia — przyznał i dodał, że dla równowagi w piątek rano na antenie Radia Olsztyn zostanie wyemitowana audycja z udziałem szefa regionalnego IPN i przedstawiciela mniejszości niemieckiej, zaś w niedzielę wieczorem o powojennych obozach będą mówili polscy historycy.

Audycję emitowaną w języku niemieckim Radio Olsztyn kupuje od Stowarzyszenia Mniejszości Niemieckiej na Warmii i Mazurach. Za jedną audycję Radio Olsztyn płaci Stowarzyszeniu 150 zł, a pensje dziennikarzy wypłacane są z dotacji dawanych Stowarzyszeniu przez Instytut ds. Stosunków Międzynarodowych w Stuttgarcie.

Przewodniczący Stowarzyszenia Henryk Hoh powiedział PAP, że wyemitowana w ostatnią niedzielę audycja była „niefortunna i nie jest oficjalnym stanowiskiem Stowarzyszenia”.

Błędem było to, że coś takiego poszło na antenie. Materiał zrobił nasz współpracownik, który jest Niemcem mieszkającym w Polsce od kilku lat. Może on tego do końca nie zrozumiał, nie zorientował się, że były to kontrowersyjne treści. Pewnie obywatel Polski by czegoś takiego na antenę nie puścił — powiedział Hoh. Nie potrafił on wyjaśnić PAP, czy i kto słuchał audycji przed emisją. Dodał jedynie, że zgodnie z umową między Związkiem, a rozgłośnią audycja została dostarczona do radia na kilka dni przed emisją (w czwartek).

To, co mówił bohater wywiadu, to są jego własne poglądy, a nie nasze. Moim zdaniem to tego pana powinno się odpytywać i to on się powinien tłumaczyć z tego sformułowania, a nie my — powiedział Hoh. Przyznał, że powodem nagrania wywiadu z Pawłem Siegerem była jego obecność na spotkaniu członków ziomkostwa zrzeszającego byłych mieszkańców Prus Wschodnich. Spotkania takie odbywają się w regionie od lat; ostatnie, z gościnnym udziałem Siegera, odbyło się przed dwoma tygodniami w Mrągowie.

Zarówno Bojarowicz jak i Hoh podkreślili, że audycje niemieckie emitowane są na antenie Radia Olsztyn od 14 lat i nigdy dotąd treści w nich prezentowane nie budziły kontrowersji.

Przeciwnie, wiele razy rada programowa stawiała je za wzór tego, jak powinny wyglądać audycje dla mniejszośc — podkreślił Bojarowicz.

Hoh powiedział PAP, że mniejszość niemiecka w warmińsko-mazurskim liczy ok. 20 tys. osób, z czego ok. 10 tys. jest zrzeszonych w związkach i stowarzyszeniach mniejszościowych działających w każdym z powiatów regionu.

Przypomnijmy, iż Paweł Sieger dwa lata temu wyreżyserował film "Polskie obozy koncentracyjne" o rzekomych polskich obozach zagłady po 1945 roku. Owo "dzieło" stało się podstawą do "dyskusji" zainicjowanej przez Ruch Autonomii Śląska nt. rzekomego represjonowania Ślązaków przez Polskę po zakończeniu wojny.

PAP/mall

Zespół SlaskiPolska.pl