Trudno oddać się atmosferze Wigilii i nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia, kiedy w Ojczyźnie trwa bezlitosna walka o to, jaką ona ma być. W wolnych wyborach naród wybrał nowego Prezydenta RP oraz Parlament, który utworzył nowy Rząd. Przy tym pełnię władzy centralnej po raz pierwszy samodzielnie, powierzono pogardzanemu przez innych obozowi partii Prawo i Sprawiedliwość.

I ledwo zaczęli oni realizować swoją politykę, koalicja odsuniętych od władzy niestety głównie skompromitowanych zwolenników okrągłego stołu i czołowych beneficjentów III RP - stara się siać destrukcję w poczynaniach nowych władz metodą obstrukcji parlamentarnej, a w kraju i zagranicą przedstawia fałszywy obraz nowej rzeczywistości. Z głównych mediów wylewa się jednostronna propaganda, w której popularyzuje się szkodliwe postawy ludzi naiwnych oraz tzw. autorytetów różnych środowisk polskich i zagranicznych. Znamiona politycznej wojny hybrydowej lub próby pełzającego zamachu stanu, mają wspomagane z zagranicy ataki przegranych elit III RP na politykę obecnych władz Rzeczypospolitej.

Ostatnio do grona tego dołączył Lech Wałęsa, który dla Polaków krzywdzonych trwającą od roku 1989 transformacją, już od dawna jest symbolem złego porozumienia się chwiejnych elit współczesnej Polski z komunistami i innymi siłami za granicą, którym nie podoba się prawdziwy rozwój kraju oraz dobro wspólne całego narodu. Komunistyczni władcy PRL swoją władzę uznawali za jedyną dopuszczalną formę demokracji (socjalistycznej), a krytykę jej oraz próbę zmiany traktowali jako działalność antypaństwową i przeciw demokracji. Podobnie twórcy III RP od 26 lat swoją władzę uznają za jedyną dopuszczalną formę demokracji (liberalnej) i krytykę jej oraz próbę zmiany traktują jako działalność godzącą w demokrację. Tak uważają, kiedy są przy władzy i tak uważają, kiedy władza przechodzi w ręce ich oponentów, jak ma to miejsce obecnie.

Symbolem tego stał się konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego. Ja się już wypowiedziałem, że Trybunał ten dla dobra Polski należy zlikwidować, a jedynie interpretację stanowionego przez Sejm prawa, nie zaś możliwość jego sabotowania poprzez orzeczenia Trybunału o rzekomej niezgodności ustaw z Konstytucją, przekazać trzeba Sądowi Najwyższemu. Lech Wałęsa dowodzi teraz, że działalność nowych władz rzekomo zagraża też... trójpodziałowi władzy. Nie ma nic bardziej nieprawdziwego. Trójpodział władzy w Polsce obecnie jest bowiem tylko fikcją na papierze! W rzeczywistości po pierwsze, władza wykonawcza jest rozbita osobno na urząd Prezydenta i Rząd RP. Po drugie najważniejszy segment władzy ustawodawczej czyli Sejm - tworzy i ma sobie podporządkowany jeden z dwóch elementów władzy wykonawczej czyli Rząd, a rząd ten z kolei poprzez ministra sprawiedliwości ma władzę zwierzchnią również nad władzą sądowniczą. Aby trójpodział władzy był rzeczywistością, Rząd musi być tworzony i kierowany przez ośrodek niezależny od Sejmu, czyli przez Prezydenta RP. Nie potrzeba nam wówczas Premiera, a Sejm zajmie się wyłącznie stanowieniem prawa. Trzeba też zlikwidować ministerstwo sprawiedliwości, aby władza sądownicza była samodzielna. Za to nadzorowi Rządu podlegać musi Prokuratura, jako narzędzie polityki karnej państwa.

I o czym to gaworzy Lech Wałęsa, który mimo sowicie opłacanych podróży po świecie, nobilitowanych wykładów i tytułów honoris causa, niewiele się dotąd nauczył. Albo świadomie służy złej sprawie. Dotyczy to również osób myślących podobnie jak on oraz obecnych rzekomych obrońców demokracji.

W Stanach Zjednoczonych Ameryki mamy do czynienia z rzeczywistym trójpodziałem władzy. Nie ma tam też Trybunału Konstytucyjnego, Kodeksu Karnego i wielu innych obecnych form demokracji polskiej i europejskiej, ale ludzie są tam bardziej niż gdzie indziej wolni. Państwo amerykańskie i jego urzędy są ograniczone w swoich prerogatywach poprzez fakt, iż są one bardzo zdecentralizowane, a kierownictwo ich pochodzi - nie jak u nas z odgórnej nominacji - ale z wolnych wyborów. Zaś polityków każdego szczebla z Prezydentem państwa na czele, można przed upływem kadencji odwołać, a urzędnicy obok służbowej, ponoszą również odpowiedzialność osobistą. I takiego modelu państwa w prezencie na Święta, z całego serca życzę Polsce i Polakom.

Pan Wałęsa daje nie tylko fałszywe świadectwo podjętej przebudowie Polski przez obóz niepodległościowy, ale nawet straszy, że w obronie dotychczasowych "zdobyczy" III RP gotowy jest... "jeszcze raz stanąć na czele i poprowadzić ten bój". Lechu Wałęso - wiem, że marzysz o tronie dla siebie i o szubienicach dla swoich oponentów od ponad 35 lat. W marcu 1981 roku dałeś temu wyraz wobec mnie, ponieważ wbrew Tobie domagałem się przeciwstawienia się komunistycznym władzom PRL za pobicie naszych ludzi i prowokacyjny atak na "Solidarność" w Bydgoszczy. Straszyłeś, że tron dla Ciebie, a szubienicę dla mnie wzniosą Ślązacy na stadionie w Chorzowie. Bardzo się wówczas przeliczyłeś i przeliczysz się także dzisiaj. Jeżeli tacy jak Ty będziecie w nieskończoność eskalować działania godzące w dobro naszego narodu, rzeczywiście spotkamy się znowu - ale tym razem już jednoznacznie po dwóch stronach barykady i wreszcie trzeba będzie ponieść tego konsekwencje. Póki co w mediach i innych miejscach w kraju i zagranicą fałszywie oskarżacie własny kraj, siostry i braci swoich o rzekomą przemoc i łamanie prawa, o drogę do dyktatury i najgorsze politycznie rzeczy, pajacujecie na ulicach z chorągwiami i opornikami, ale jesteście w tym wolni i bezkarni, co najlepiej zadaje kłam waszym słowom i działaniom.

Lechowi Wałęsie i myślącym jak on ludziom chodzi o demokrację, w której nie widzą nic złego, jak dwa wilki i jedna owca głosują, co będą jeść na kolację. Ludziom myślącym podobnie jak ja chodzi zaś o wolność, w której dobrze uzbrojona owca kwestionuje wynik takiego głosowania. Wbrew bowiem niektórym sądom, demokracja nie jest synonimem wolności. Zatem wiemy już, że Wałęsa, Frasyniuk, przegrani politycy, dysponenci największych mediów, aktywiści KOD-u i wspierająca ich zagranica chcą w Polsce wilczej demokracji, ale my chcemy dla każdego dobrze zabezpieczonej wolności i o to toczy się walka. Bóg się rodzi, moc truchleje...

Katowice, 24.12.2015
Andrzej Rozpłochowski