Od ośmiu lat, w ostatnią sobotę stycznia, Ruch Autonomii Śląska organizuje „Marsze Pamięci o Zgodzie”, które w polityce historycznej uprawianej przez to stowarzyszenie mają być głównym punktem obchodów kolejnych rocznic Tragedii Górnośląskiej.

Dla autonomistów i ich zwolenników symbolika Obozu Pracy w Świętochłowicach Zgodzie jest dość prosta: oto na terenie dawnego podobozu KL Auschwitz Polacy założyli nowy obóz, w którym mordowali i prześladowali Ślązaków (w domyśle jako przedstawicieli odrębnego narodu). Taki przekaz, co roku towarzyszy medialnym doniesieniom o tych uroczystościach. Zdominował również publikacje naukowe i popularnonaukowe.

Prawda historyczna jest jednak zupełnie inna: obóz w Świętochłowicach Zgodzie założono w lutym a zlikwidowano w listopadzie 1945 roku. Był on zarządzany przez Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Katowicach, jego komendantem był Salomon Morel. W zamierzeniu komunistów obóz przeznaczony był głównie dla volksdeutschów z terenu Górnego Śląska, których obejmował Dekret PKWN z listopada 1944 roku: „O środkach zabezpieczających w stosunku do zdrajców Narodu”. I w dużej mierze, takie właśnie osoby znajdowały się wśród prawie 6 tysięcy więźniów Zgody. A przebywali tu, między innymi, byli członkowie NSDAP, Hitlerjugend, SA i SS. Znaczną grupą więźniów stanowili członkowie polskiego podziemia antykomunistycznego, również żołnierze Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych. Sporo było tu Górnoślązaków, których ludowa władza uznawała za wrogów komunizmu lub element niepewny.

Wszyscy więźniowie Zgody byli traktowani w sposób nieludzki. Mordowano ich, bito, głodzono, poniżano na różne sposoby. Co najmniej 1/3 z nich pobytu w obozie nie przeżyła (był to głównie efekt panującej tu przez kilka tygodni epidemii tyfusu).

Liderzy RAŚ-u oficjalnie głoszą, że uroczystości w Świętochłowicach mają mieć pojednawczy charakter i są otwarte dla wszystkich, którzy chcą uczcić pamięć ofiar Tragedii Górnośląskiej. O tym, że tak nie jest, świadczy choćby oficjalny plakat zapraszający na tegoroczny marsz. Widzimy na nim bramę Obozu Pracy w Świętochłowicach Zgodzie, której zamknięte skrzydła stanowią biało-czerwone flagi. To przejrzysty symbol: oto w 1945 roku przyszła Polska i przyniosła Śląskowi zniewolenie. Taka też jest prawdziwa intencja organizatorów marszu, który jest dla nich kolejnym elementem konfrontujących Ślązaków z polskością i polską historią.

Ideologiczne uproszczenia są zawsze wrogiem prawdy historycznej. Warto więc przypomnieć organizatorom, że komunizm przyniósł zniewolenie wszystkim Polakom, również Ślązakom, a Górny Śląsk przed 1945 rokiem doznawał potworniejszych zbrodni, organizowanych na znacznie większą skalę przez niemieckich okupantów.

Mam szacunek dla wszystkich niewinnych ofiar obozu w Świętochłowicach Zgodzie. Z przerażeniem czytam o tym jak byli traktowani przez komunistycznych oprawców. Co roku jednak ciśnie mi się na usta pytanie: czy kwiaty i wieńce są również dla więzionych tam SS-manów i konfidentów Gestapo? Dlatego właśnie uważam, że obchody w tym miejscu nie powinny być głównym punktem pamięci o Tragedii Górnośląskiej.

Piotr Spyra