Nie rzucim ziemi skąd nasz ród…! tytuł Gdy w czerwcu 2002 r., ukazała się informacja prasowa o wydanej drukiem książce "Działacze rybnickiego ZWZ/AK w obozach koncentracyjnych", otrzymałem informację z Turzy Śląskiej, o artykule w lokalnej gazecie „U nas” (nr 1/84 ze stycznia 2000 r.), w której ukazał się artykuł „Oni tworzyli historię ziemi wodzisławskiej”, dotyczący śląskiej rodziny z tradycjami powstańczymi. Temat ten zainteresował mnie z tej racji, gdyż zbierając materiały do moich opracowań, trafiałem na zbieżność zaangażowania patriotycznego Ślązaków w walce o polskość co najmniej od powstań śląskich, plebiscyt, potem kształtowanie psychiki młodszego pokolenia poprzez skauting, harcerstwo, i po ponownym zniewoleniu przez okupanta niemieckiego - jakże spontaniczne uczestniczenie w różnego rodzaju organizacjach konspiracyjnych: SZP, POP, PTOP, ZWZ-AK.

Owo „Nie rzucim ziemi skąd nasz ród! Nie damy pogrześć mowy. Polski my naród, polski lud, Królewski szczep Piastowy…” dominowało i scalało rodaków niezależnie od podziału terytorialnego Ślązaków, Warszawiaków, Poznaniaków, Rzeszowiaków itd.

Gdy więc wsłuchuję się w problemy „Raśiowców” o autonomii Śląska, zastanawiam się nad stanem psychicznym czy małostkowością orędowników tego typu aspiracji, o zapędach i apetytach twórców takich to przekonań. Czy faktycznie chodzi o dobro ślązaków, czy też bez skrupułów i cynizmem, z zamiarem tworzenia samodzielnej struktury administracyjno-politycznej chodzi o stworzenie atrakcyjnych „stołków” i władzy dla „swoich” – a dobro reszty społeczeństwa tego regionu jest nieistotne. Nie cofam się do czasów najazdów krzyżackich czy rozbiorów Polski, gdyż wystarczają przykłady z wydarzeń po pierwszej wojnie światowej na ziemi górnośląskiej. Trwała bowiem szczególnie ostra i bezwzględna walka niemieckiego - ze wszystkim, co polskie i patriotyczne. W różnych okresach życia Ślązaków, których biogramy opracowywałem, ich walka o polskość trwała „od chłopca do posyłek” i „meldunkowego” w okresie powstań śląskich, poprzez udział w pracy społecznej okresu międzywojennego. Później Ślązak zakładał mundur żołnierza w kampanii wrześniowej 1939 r., a w okresie zniewolenia hitlerowskiego Ojczyzny, uczestniczył w ruchu konspiracyjnym – świadom zagrożeń i konsekwencji, że może to wymagać złożenia ofiary życia. Trafiałem i na takie wyznania urodzonych po okresie powstań śląskich, że jakże wartościowe są te wspomnienia i kształtowania osobowości szczególnie z okresu dziecięcego i młodzieńczego - uczucia wielkiej wdzięczności dla rodziców, którzy wytworzyli w rodzinnym środowisku atmosferę polskości i patriotyzmu a najlepszy przykład dawali matka i ojciec. To więc powodowało, że nawet nastoletni chłopcy stali się aktywnymi uczestnikami zrywu powstańczego.

Przytaczając fakty historyczne, traktat wersalski z 28.06.1919 r. (art. 88 tego dokumentu) o przynależności Górnego Śląska decydować miał plebiscyt - a więc głosowanie miejscowej ludności, która miała określić czy pozostać w zaborze Niemieckim, czy też należeć do Polski. Przedwojenne spisy ludności wykazywały na obszarze Górnego Śląska większość polską, ale była poważna obawa, że Niemcy mający na Górnym Śląsku przewagę ekonomiczną i poparcie Kościoła katolickiego, dysponujący aparatem administracyjnym, policją - zwyciężą w plebiscycie. Postanowiono zatem zastosować na Górnym Śląsku rozwiązanie z wielkopolski, by nie dopuścić do głosowania i drogą powstania zbrojnego zapewnić objęcie spornego obszaru przez Polskę. Wybuch I powstania miał miejsce 17.08.1919 r. i trwało ono do 24.08. 1919 r. – lecz zakończyło się niepowodzeniem . W wyniku tak niepomyślnych rozwiązań dla ślązaków, powodowało to wybuch w nocy z 19 na 20.08.1920 r. II-go powstania śląskiego - trwającego około tygodnia, i dającego taki to skutek, że podtrzymano decyzję o plebiscycie i usunięto z Górnego Śląska niemiecką policję, zastępując ją przez oddziały mieszane, polsko-niemieckie (tzw. policję parytetową Apo) .

Oczekiwany plebiscyt odbył się wreszcie 20.03.1921 r., w wyniku którego za Polską opowiedziało się 479 tys. głosujących, zaś za Niemcami 708 tys. Wynik taki spowodowała skuteczna propaganda niemiecka, nacisk ekonomiczny, a także zastraszenie ludności. Nadto, do udziału w plebiscycie dopuszczono osoby, które na Górnym Śląsku się urodziły lecz tam już nie mieszkały (mieszkały w Niemczech) i głosowały za Niemcami. Tak więc nadzorująca owe rozstrzygnięcia polityczne Międzysojusznicza Komisja Rządząca i Plebiscytowa uznała, że Polsce należą się tylko dwa powiaty na obszarze plebiscytowym, a reszta Niemcom. Powodowało to oczywiście dalsze niezadowolenie Polaków i konieczność pozytywniejszych rozstrzygnięć, wobec czego 3.05.1921 r. wybucha III powstanie śląskie pod dowództwem Wojciecha Korfantego. Udało się zająć obszar plebiscytowy aż po Odrę lecz 21.05.1921 r. Niemcy przystąpili do kontrataku, zdobywając w największej bitwie w trakcie tego powstania Górę Świętej Anny. Zawieszenie broni podpisano dopiero 5.07.1921 r. Pod wpływem tego III-go powstania śląskiego, Rada Ligi Narodów zmieniła na korzyść Polski poprzednią decyzję o podziale terenu i w obszarze Polski znalazły się takie miasta jak: Katowice, Chorzów (stara nazwa Królewska Huta), Pszczyna, Rybnik, Siemianowice itd. Po stronie niemieckiej znalazły się: Bytom, Zabrze, Racibórz, Opole. Wprawdzie większość obszaru plebiscytowego przypadła Niemcom, lecz Polska otrzymała teren bardziej uprzemysłowiony, gdzie znajdowała się większość kopalń i hut. Wracając do artykułu w gazecie „U nas” zamieszczone są tam wspomnienia o aktywnej powstańczo rodzinie Kuczatych z Rogowów k/Wodzisławia Śl. Odsyłając czytelnika do treści tego artykułu, skupiam się bardzo skrótowo na sylwetkach i biogramach wymienionych tam osób. Karol Kuczaty ur. 13.07.1876 r. w Szulerzowicach, do lat międzywojennych zamieszkały w Rogowach, założyciel i komendant POW Górnego Śląska na terenie gmin nadodrzańskich od Rogów po Lubomię, organizator i dowódca oddziału powstańczego na terenie Rogów w III powstaniu śląskim. Po odzyskaniu niepodległości został w 1922 r. przewodniczącym Rady Gminnej w Rogowach. Od 1929 r. zamieszkał w Rybniku, lecz w czasie okupacji, zagrożony aresztowaniem, ukrywał się. Wraz z Karolem Kuczatym oraz wielu jego sąsiadami, w walkach powstańczych brali udział jego synowie Władysław i Damian oraz młodociani wówczas Stefan i Bolesław. Stefan ur. w 1911 r. w Lubomi k/Wodzisławia Śl. W latach międzywojennych działał w kołach młodzieży powstańczej. Brał udział w kampanii wrześniowej 1939 r. w stopniu plutonowego. Ranny i wzięty do niewoli niemieckiej pod Biłgorajem, z której udało mu się zbiec. Po powrocie do Rybniku, zaangażował się w działalność ruchu w ZWZ/AK. Aresztowany 13.02.1943 r. i przesłany do KL Auschwitz. Następnie, przekazany do KL Buchenwald i dalej do podobozu Mittelbau-Dora. Przeżył w obozie do jego wyzwolenia w dniu 11.04.1945 r. Bolesław ur. 28.10.1913 r. w Lubomi. Z zawodu fryzjer. Aresztowany przez Niemców l.05.1940 r. i po kilku dniach zwolniony. Zaangażowany w działalność ZWZ, ponownie aresztowany w 1943 r. i osadzony w KL Mauthausen Gusen. Zginał w lipcu 1943 r. w czasie transportu do krematorium w KL Mauthausen (zatruty spalinami w specjalnie do tego celu przystosowanym samochodzie). Stanisław ur. 17.08.1916 r. w Rogowach. W 1936 r. ukończył dwuletnią szkołę handlową w Rybniku. Uczestniczył w kampanii wrześniowej 1939 r. Ranny w rejonie Krosna i wzięty do niewoli niemieckiej, zbiegł i wrócił do Rybnika. W kwietniu 1940 r. został aresztowany i wywieziony do KL Dachau, gdzie 5.05.1945 r. został wyzwolony przez wojska amerykańskie. N a takie to wielopokoleniowe rodziny z rodowodami patriotyzmu jakże mocno wpisujące się w walkę o wolność Ojczyzny trafiałem w swoich opracowaniach bardzo często. Odsyłam czytelnika do moich Martyrologium, gdyż ze względu na ograniczoność przykładów jakie mogę przytoczyć w niniejszym artykule, mogę podać zaledwie kilka przykładów. Wielodzietna (ośmioro dzieci) rodzina Tkoczów: Jan Tkocz (ojciec) ur. 1886 r. w Chwałowicach, pracownik kopalni „Chwałowice”, członek POW Górnego Śląska, uczestniczył w powstaniach śląskich. W okresie okupacji hitlerowskiej działał w ruchu oporu w POP, ZWZ/AK. Aresztowany 13.07.1944 r., wysłany do Gross-Rosen, następnie do KL Mauthausen gdzie zginął 28.02.1945 r. Maria Tkocz (matka) ur. w 1888 r. w Jankowicach Rybnickich z d. Zniszczoł, żona Jana Tkocza, przed wojną zrzeszona w organizacji Matka Polka, Towarzystwo Przyjaciół Harcerzy. Pomagała materialnie żonom uwięzionych i podtrzymywała je na duchu. Współuczestniczyła w ruchu oporu ZWZ/AK. Aresztowana 13.07.1944 r., wywieziona do KL Ravensbrück, gdzie zmarła 3.02.1945 r. Alojzy Tkocz pseud. „Gruszka”, ur. 12.08.1910 r., pracownik kopalni „Chwałowice”. Należał do ZHP, brał udział w kampanii wrześniowej 1939 r. Podczas okupacji działał w Szarych Szeregach, POW, ZWZ/AK. Aresztowany 25.06.1943 r., zwolniony, i ponownie aresztowany 13.07.1944 r. Przewieziony do KL Mauthausen-Gusen, gdzie zginął 23.04.1945 r. Alfred Tkocz ur. 1914 r. Należał do ZHP, brał udział w kampanii wrześniowej w 1939 r. Od początku okupacji współorganizator Szarych Szeregów, działacz POP, ZWZ/AK. W stopniu kapitana pełnił funkcję zastępcy dowódcy kompanii AK w rejonie rybnickim. Aresztowany 9.02.1944 r., więziony w KL Auschwitz i tam zginął na krótko przed wyzwoleniem obozu. Ryszard Tkocz ur. 1916 r., należał do ZHP, ochotniczo wstąpił do Wojska Polskiego, w 1939 r. brał udział w kampanii wrześniowej (sierżant). Od początku okupacji działał aktywnie w Szarych Szeregach, POP, ZWZ/AK. W działalności konspiracyjnej współredagował (z pozostałym rodzeństwem) podziemne pismo „Zryw”. Dowódca plutonu AK w Chwałowicach. Aresztowany przez gestapo w lipcu 1944 r. i w tymże roku powieszony w publicznej egzekucji w Tychach. Klara Tkocz pseud. „Paula”, ur. 1918 r. Należała do Drużyny Harcerek, od początku okupacji razem z braćmi i siostrą Jadwigą działała w Szarych Szeregach, POP, ZWZ/AK. Aresztowana w lipcu 1944 r., osadzona została w KL Auschwitz. Wywieziona do KL Ravensbrück. Doczekała się wyzwolenia w 1945 r. przez wojska alianckie. Jadwiga Tkocz ur. 1922 r. Należała do ZHP, od początku okupacji razem z braćmi i siostrą Klarą działała w Szarych Szeregach, POP, ZWZ/AK. Aresztowana 13.07.1944 r., i została do KL Ravensbrück, gdzie zginęła w dniu 13.01.1945 r. Anna Stefek żona Alfreda Tkocza, ur. w 1919 r., harcerka - uczestniczka pogotowia harcerek w 1939 r. Od początku okupacji członkini Szarych Szeregów, POP i ZWZ. Była łączniczka, kolporterka i współredaktorka pisma konspiracyjnego „Zryw”. Aresztowana 10.04.1941 r. i więziona w Cieszynie, a następnie w KL Auschwitz, gdzie zginęła 25.10.1943 r. Z tej rodziny uniknęli aresztowania: Kazimierz Tkocz ur. w 1925 r., należał do ZHP, od początku okupacji hitlerowskiej działał w Szarych Szeregach, ZWZ/AK. Po aresztowaniu rodziców, ukrywał się w różnych miejscach aż do zakończenia wojny. Łucja Tkocz ur. w 1926 r., należała do żeńskiej Drużyny Harcerskiej. W czasie okupacji pracowała u rolnika w Żorach, co uratowało ją przed aresztowaniem w 1944 r. - brała jednak czynny udział w ruchu oporu. Po wojnie przez jakiś czas pracowała w sklepie i równocześnie brała czynny udział w odradzaniu się harcerstwa w Chwałowicach. Józef Tkocz ur. w 1929 r. Przed wojną członek ZHP. W czasie okupacji pracował w firmie budowlanej, równocześnie czynnie zaangażowany w działalność konspiracyjną - łącznik pomiędzy poszczególnymi członkami ruchu oporu. Członek Szarych Szeregów, ZWZ/AK.

Kolejna wielodzietna rodzina, to rodzina Kożdoniów, i jak w poprzednich wywodach, tak i tym razem – powtarzają się losy wszystkich członków tej rodziny, zaangażowane w walkę z hitlerowcami! Kożdoń Paweł (ojciec) ur. w 1890 r. w Karwinie, potem górnik kop. „Chwałowice”, był wiceprzewodniczącym rady zakładowej kopalni. Działacz społeczny. Współzałożyciel i członek Towarzystwa Śpiewaczego „Seraf” w Rybniku. Organizator „Sokoła” w Chwałowicach oraz Towarzystwa Czytelni Ludowych. Członek POW Górnego Śląska. Uczestnik trzech powstań śląskich, działacz plebiscytowy. Przed II wojną był zastępcą naczelnika gminy w Chwałowicach. W okresie okupacji hitlerowskiej aresztowany 10.09.1939 r. i przewieziony do KL Ravensbrück, gdzie zginął 12.06.1942 r. Franciszka Kożdoń z domu Kempna (matka) ur. w 1891 r. w Pielgrzymowicach, działaczka harcerska i Towarzystwa Polek. Od początku okupacji, członkini Polskiej Organizacji Powstańczej. Aresztowana przez gestapo 25.06.1943 r., więziona w KL Auschwitz, a następnie przetransportowana do KL Ravensbrück, gdzie zginęła 29.01.1944 r. Franciszek Kożdoń ur. w 1915 r. w Chwałowicach, harcerz, brał w kampanii wrześniowej 1939 r. Od początku okupacji działał w ruchu oporu w Szarych Szeregach, w ZWZ/AK. Aresztowany 25.06.1943 r., więziony w (Ersatzpolizeigefängnis) w Mysłowicach, następnie w KL Auschwitz i KL Buchenwald. W maju 1945 r. doczekał się wyzwolenia przez wojska amerykańskie. Józef Kożdoń ur. w 1917 r. w Chwałowicach, harcerz, wstąpił ochotniczo do wojska polskiego, brał udział w kampanii wrześniowej 1939 r. Od początku okupacji działał w ruchu oporu – w Szarych Szeregach, ZWZ/AK. Aresztowany 1.05.1940 r. Więziony w obozie KL Mauthausen-Gusen. Przeżył pobyt w obozie. Janina Kożdoń ur. w 1919 r. w Chwałowicach. Harcerka. Ukończyła gimnazjum Sióstr Urszulanek w Rybniku. Od początku okupacji hitlerowskiej działała w ruchu oporu w Szarych Szeregach. Aresztowana 25.06.l943 r., i więziona w Mysłowicach, następnie w KL Auschwitz-Birkenau. Przeszła w styczniu 1945 r. marsz ewakuacyjny - „marsz śmierci” z Oświęcimia do Wodzisławia Śl., a stamtąd przewieziona do KL Ravensbrück, a tam wyzwolona przez wojska amerykańskie. Tadeusz Kożdoń ur. w 1920 r. w Chwałowicach, harcerz. Brał udział w kampanii wrześniowej 1939 r. Od początku okupacji hitlerowskiej komendant tajnego szczepu ZHP, członek Szarych Szeregów (uniknął aresztowania). Władysław Kożdoń ur. w 1922 r. w Chwałowicach, harcerz. Od początku okupacji hitlerowskiej członek Szarych Szeregów i tajnej drużyny harcerskiej. Aresztowany 10.09.1939 r. i wywieziony do KL Buchenwald, skąd w maju 1945 został wyzwolony przez wojska amerykańskie. Paweł Kożdoń, (syn) ur. w 1924 r. w Chwałowicach, harcerz. Od początku okupacji hitlerowskiej działał w ruchu oporu ZWZ/AK oraz w Szarych Szeregach. Aresztowany 25.06.1943 r. i przesłany do KL Auschwitz, skąd udało mu się zbiec i niemal natychmiast przystąpił do partyzantów. Zginął w czasie akcji partyzanckiej 12.12.1944 r., w Chwałowicach. Jan Kożdoń ur. w 1927 r. w Chwałowicach, harcerz. Od początku okupacji hitlerowskiej członek Szarych Szeregów. Aresztowany przez gestapo 25.06.1943 r., więziony w Mysłowicach, a następnie w KL Auschwitz i KL Buchenwald - przeżył pobyt w obozie. Jerzy Kożdoń ur. w 1934 r., w Rybniku. Aresztowany 25.06.1943 r. przez hitlerowców wraz z członkami rodziny, lecz przekazany do dyspozycji miejscowej policji i zwolniony do domu - ukrywał się u krewnych do końca wojny.

Wreszcie, równie znana rodzina Pukowców! Pukowiec Józef (ojciec) ur. w Bziu k/Jastrzębia Zdroju pow. rybnicki, mieszkaniec Chwałowic k/Rybnika. W 1910 r. Był działaczem Polskich Związków Zawodowych. Członek POW Górnego Śląska, były powstaniec – brał udział w trzecim powstaniu śląskim. W okresie okupacji hitlerowskiej aresztowany, ale staraniem rodziny zwolniony z więzienia. Józef Pukowiec (syn) pseud. „Chmura”, „Pukoc”, ur. 14.09.1904 r. w Świętochłowicach. Zamieszkały w Chwałowicach k/Rybnika. W okresie 1921-1925 r. uczeń seminarium nauczycielskiego w Wągrowcu i Pszczynie, a następnie w 1925 r. podjął pracę w Baranowicach, od 1926 r. pracował w Chwałowicach. W tej też miejscowości rozpoczyna się jego kontakt z harcerstwem, uzyskał stopień instruktorski harcmistrza. W latach 1927-1929 i 1930-1935 pełnił funkcję komendanta Hufca ZHP w Rybniku. Od 1930 r. pracował w szkole w Załężu-Katowice, a następnie studiował w Instytucie Pedagogicznym w Katowicach. W okresie 26.08. – 3.09.1939 był komendantem Śląskiej Chorągwi Harcerzy, natomiast od początku okupacji hitlerowskiej do 18.08.1940 r. pełnił funkcję komendanta Tajnej Śląskiej Chorągwi Harcerzy. Zorganizował konspiracyjną sieć harcerską, był główny redaktorem tajnych wydawnictw „Świt” i „Zryw”, żołnierz organizacji konspiracyjnej ZWZ. Aresztowany przez gestapo 18.12.1940 r. wraz z kilkunastoma harcerzami i dowództwem Śląskiego Okręgu Sił Zbrojnych Polski. Przetransportowany do KL Auschwitz, sądzony w lipcu 1942 r. w Bytomiu, gdzie skazano go na śmierć „... za przygotowywanie zdrady stanu”. Wyrok kary śmierci wykonano 18.08.1942 r. w Katowicach – został ścięty na gilotynie. Alojzy Pukowiec ur. w 1915 r. w Chwałowicach k/Rybnika, mieszkaniec tej miejscowości, harcerz. Brał udział w kampanii wrześniowej 1939 r. (porucznik). Zbiegł z niewoli niemieckiej i działał w ruchu oporu na terenie Generalnej Guberni. Z ramienia ZWZ/AK, pełnił funkcję łącznika między Górnym Śląskiem i Warszawą. Przedostawał się też jako kurier na Węgry, a stamtąd do Anglii do przedstawicieli rządu emigracyjnego. Aresztowany 11.08.1943 r. w Warszawie, więziony był w KL Neuengamme i innych obozach hitlerowskich. Zginął w maju 1945 r. prawdopodobnie w zatoce Lubeckiej gdy więźniów ewakuowano drogą morską i statki te zostały zatopione wraz z więźniami. Bronisław Pukowiec ur. w 1913 r. w Chwałowicach k/Rybnika, harcerz. Ukończył rybnickie gimnazjum z maturą w 1932 r. Przez dwa lata był pracownikiem kopalni „Chwałowice” w Chwałowicach. Następnie rozpoczął studia na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Studia ukończył w 1937 r. otrzymując dyplom magistra filozofii. Przez krótki okres pracował jako asystent w Akademii Umiejętności. Brał udział w kampanii wrześniowej 1939 r. i dostał się do niemieckiej niewoli, z której udało mu się zbiec. Po powrocie w rodzinne strony, podjął pracę w Urzędzie Pośrednictwa Pracy, a pod koniec 1940 r. otrzymał zatrudnienie na poczcie w Sosnowcu, angażując się równocześnie do pracy konspiracyjnej – pełnił funkcję komendanta ZWZ w Mysłowicach. Zdradzony przez jednego z członków organizacji, aresztowany 15.09.1942 r. i więziony w Mysłowicach. Następnie, 25.01.1943 r. wywieziony do KL Auschwitz, gdzie tego samego dnia, został rozstrzelany. Stanisław Pukowiec ur. w 1910 r. w Chwałowicach k/Rybnika. W latach międzywojennych był pracownikiem Urzędu Miejskiego w Rybniku. Aresztowany we wrześniu 1939 r. i więziony w więzieniu w Gerlic, w KL Mauthausen, w KL Buchenwald. Mimo ciężkich warunków jakie panowały w obozach, w których przebywał, przeżył i doczekał się wyzwolenia.

Pozwolę sobie przy okazji mocniej wyeksponować postać Józefa Pukowca – ze względu na okazany przez Niego stosunek do najszczerzej pojmowanego patriotyzmu oraz walkę o wyzwolenie Ojczyzny, co właśnie w tak szczególny sposób zauważone było przez wielu moich rozmówców, którzy mieli to wielkie szczęście osobistej znajomości z tą osobą.

Jedną z takich osób był sp. Józef Drożdż z Bielska-Białej, który z Józefem Pukowcem zetknął się w sierpniu 1937 r. w Suminie k/Raciborza. W Suminie, przy granicy niemieckiej, odbywał się kurs podharcmistrzowski, gdzie spotkali się obaj wymienieni druhowie (później ich drogi schodziły się kilkakrotnie – także niestety w KL Auschwitz). Już wówczas wielu młodych patriotów z rodowodami harcerskimi, zatroskanych było o losy Polski wobec coraz liczniejszych i ostrzejszych napastliwości Niemców hitlerowskich. Władze harcerskie Śląskiej Komendy Chorągwi Harcerzy w Katowicach zdawały sobie sprawę z niebezpieczeństwa grożącego Polsce ze strony niemieckiej, czego dowodem może być fakt, że już na wyżej wymienionym kursie harcmistrz Józef Pukowiec zalecał harcerzom naukę języka niemieckiego, by z wyprzedzeniem wsłuchiwać się w zamiary Niemców osiadłych od lat na śląskiej ziemi. Wykorzystuję też duży fragment z opracowania Szczepana Balickiego, przedstawiającego poruszony powyżej problem w ten oto sposób: „Tradycje harcerstwa rybnickiego sięgają czasów plebiscytowych, kiedy grupa harcerzy brała udział w akcji propagandowej i ochronie polskich placówek, a następnie uczestniczyła w III Powstaniu Śląskim, odznaczając się chwalebnie w odbiciu z rąk niemieckich Huty „Silesia” na Paruszowcu. Drużyna harcerska znalazła się też na Rynku w Rybniku podczas powitania oddziałów Wojska Polskiego w lipcu 1922 r. Utworzony w roku 1923 Hufiec Rybnik stał się prawdziwą kuźnią autentycznego patriotyzmu i dobrze przygotował brać harcerską do tej ogniowej próby, jaką stał się okres II wojny światowej. Podziemna praca harcerska rozpoczęła się już w październiku 1939 r., a młodzież i instruktorzy Hufca odegrali czołową rolę w działalności konspiracyjnej i walce zbrojnej z okupantem na terenie ziemi Rybnickiej, płacąc za to licznymi ofiarami. Toteż, gdy u schyłku lat sześćdziesiątych należało wybrać Hufcowi patrona, z długiego pocztu poległych harcerzy na czoło wysunęła się zdecydowanie postać harcmistrza Józefa Pukowca – człowieka umiejącego zarówno w pracy pokojowej, jak i walce z niemieckim najeźdźcą godnie realizować ideały Prawa Harcerskiego, wiernego Ojczyźnie aż do męczeńskiej śmierci.”.

Patriotyczna atmosfera domu rodzinnego Pukowców, wywarła niezatarte piętno na chłopcu, upośledzonym przez garb, lecz obdarzonego ogromną siłą woli i otwartym – chłonnym na wiedzę umysłem. Zaangażowanie Józefa i jego braci w kolportaż polskich wydawnictw, bardzo niekorzystnie wpływało na stosunki wobec niego w niemieckiej szkole, skutkiem czego rodzina Pukowców przeniosła się ze Świętochłowic do Chwałowic koło Rybnika. Po ukończeniu szkoły Józef Pukowiec podjął się roli gońca w Komitecie Plebiscytowym, uczestnicząc w ten sposób w powstaniach śląskich, a po wyzwoleniu Śląska rozpoczął naukę w seminarium nauczycielskim, kończąc je w 1925 r. W tymże roku pojechał na kurs zastępowych do Mszany i kurs ten ukończył uroczystym złożeniem Przyrzeczenia Harcerskiego. Po roku pobytu w Baranowicach przeniósł się do Chwałowic, pracując jako nauczyciel i prowadząc równocześnie tamtejszą drużynę ZHP. W roku 1927 Józef Pukowiec objął funkcję komendanta Hufca Rybnik i pełnił tę funkcję do 1929 r. a po krótkiej przerwie kolejny raz od 1935 do 1938 r. W roku 1939 został komendantem Chorągwi Związku Harcerstwa Polskiego w Katowicach. W sierpniu 1939 r. utworzył Harcerską Służbę Pomocniczą, zabezpieczył archiwum Komendy, a po wybuchu wojny organizował działalność obronną drużyn harcerskich, przekształconych w Harcerskie Pogotowie Służby Wartowniczej. W październiku tegoż roku założona została przez Józefa Pukowca konspiracyjna komórka harcerska „Birkuty” na terenie Katowic. W następnych miesiącach opracowany został pod jego kierownictwem plan konspiracyjnie działającego harcerstwa na Śląsku. Sam od tego czasu przyjął pseudonimy: „Chmura” i „Pukoc”. Redagował pisma konspiracyjne „Zryw” i „Świt”. Kierując pracą podziemnej Chorągwi Śląskiej, Pukowiec wszedł do sztabu okręgowego organizacji Siły Zbrojne Polski (SZP), a następnie Związek Walki Zbrojnej. Został jednak aresztowany przez gestapo 18.12.1940 r. i przekazany do KL Auschwitz.

Szczęśliwym zbiegiem okoliczności, otrzymałem pamiętnik osoby bardzo zaangażowanej w ruchu oporu z Rybnika – wspomnienia Franciszka Żymełki, założyciela – twórcy na ziemi rybnickiej konspiracyjnej organizacji, noszącej następnie nazwę Siła Zbrojna Polski, byłego więźnia KL Auschwitz, który tak oto przedstawia spotkanie obozie z Józefem Pukowcem: [...] Tam w rogu sali kuli się na swoim łożu boleści Pukowiec - przeżywa dramatyczne chwile swego życia. Pukowiec nie jest wprawdzie chory, ale patriotyczne serca i przyjacielskie ręce tu na rewirze go zadekowały. Już wie, że dni jego życia są policzone. Wie, że w każdej chwili może zostać wywołany na sąd doraźny tysiącletniej Rzeszy, z którego nie wraca się nawet do Auschwitz. Podchodzą do niego i pytam czy potrzebuje pomocy. Patrzy na mnie swoimi wymownymi i smutnymi w tej chwili oczyma i powiada: „Kolego, jesteście z rybnickiego. Ja też. Kiedy wrócicie, a wierzę ba jestem pewien, że wrócicie proszę pozdrówcie moich znajomych i ziemię rybnicką od człowieka, który dla tej ziemi i Polski żył”. Mówicie kolego tak jakbyście jutro mieli być ścięci - powiedziałem. „- Bo też tak będzie” – odpowiedział. „- Myślicie w czarnych barwach o przyszłości” – ja na to. „- Kolego wiem o sobie więcej niż wy. To samo wiedzą niestety Niemcy. Przez zdrajców idę na śmierć. Moje dni są policzone. Byłem harcerzem, ukochałem swoja ojczyznę Polskę, którą niestety nie wszyscy uważali za skarb największy, za źródło natchnienia i życia. Giniemy na skutek niefrasobliwości, sobkostwa, politycznej bezmyślności naszych przywódców. Im zdawało się pewnie, że Polska jest dalej krajem, z którego można czerpać zyski i korzyści bez jakiejkolwiek szkody dla Ojczyzny. A przecież Polska była Ojczyzną przynajmniej dla naszego pokolenia”. Patrzyłem na niego, na jego pokrytą rozpaczą twarz, na oczy zasnute mgłą żalu, boleści i nie znalazłem słów pocieszenia. Czy są jednak słowa zdolne dać pocieszenie, nadzieję pokrzepienie człowiekowi, który wie, że jutro już żył nie będzie? Takich słów nie uczono nas w szkole, chociaż uczono jak Ojczyznę kochać i jak poświęcać dla niej wszystko, nawet życie. Spojrzałem jeszcze raz na smutną twarz Pukowca i pomyślałem, że mimo tego smutku potrafi opanować wewnętrzne wzburzenie i zapanować nad nerwami w takiej chwili. Zastanawiałem się czy ja byłbym zdolny do takiego zachowania w chwili najwyższej próby. Nie potrafiłem na takie pytanie odpowiedzieć. A on rozważał w cichości ducha przeżyte dni i czekający go los, którego się domyślał i przeczuwał, ale któremu nie mógł zapobiec. Zabrany wiosną 1941 roku do katowickiego więzienia został przez Standgericht, czyli sąd doraźny, skazany na śmierć i ścięty toporem w 1942 roku. Nikt nie usłyszał jego słów „Niech żyje Polska”, które tak często padały w tym miejscu straceń w owym czasie, a które wypowiedział. Jestem o tym przekonany.[...]

W połowie stycznia 1941 r. przewieziono Józefa Pukowca do więzienia katowickiego i poddano nieludzkim torturom. Nie zdradził jednak żadnego nazwiska ani schematu organizacyjnego. Jego zachowanie w rękach oprawców było wyrazem postawy wyniesionej z rodzinnego domu i zachowanej do końca. Oto Jego list, napisany w przeddzień egzekucji:

Kattowitz, 13.8.42 r.

Moi Najdrożsi! List Wasz otrzymałem wczoraj. Serdecznie Wam wszystkim za życzenia dziękuję i pozdrawiam Was wszystkich po raz ostatni, życząc Wam wszystkiego dobrego, pogodzenia się z wolą Bożą. Schodzę pogodzony z Bogiem, spokojny, bez wyrzutów sumienia, bez poczucia wyrządzenia komukolwiek krzywdy, z myślą o Was Kochani Rodzice, o Was Bracia i Siostry. Jeśli Was któregokolwiek uraziłem przepraszam i myślę, że mnie także wszystko wybaczycie. Schodzę w przekonaniu, że wykonałem także obowiązki syna i brata ile to leżało w moich siłach. Kiedy list ten otrzymacie, mnie już nie będzie ale pozostanę z Wami. Proszę Was o modlitwę za biedną i grzeszną duszę moją. Testamentu pisał nie będę, bo wszystko co posiadałem, to gorące uczucia miłości dla Was, Braci oraz siostry a o nich wątpić nie będziecie. Marię pożegnajcie również. Luśkę jej córeczki, Waleskę i jej dzieci, Martę i dzieci, Annę, Szwagrów i wszystkich oraz ich dzieci. Rzeczy, które tu są możecie odebrać pod wskazanym adresem: 1) Zegarek, 2) parę butów, 3) ubranie szare, 4) płaszcz zimowy, 5) 4 koszule, 6) 3 gaci, 7) parę kapci, 8) 3 pary skarpetek, 9) 3 chusteczki do nosa, 10) 26,08 DM, 11) zeszyty i książki do nauki stenografii, 12) kapelusz szary, 13) kołnierz i krawat, 14) różaniec, 15) listy. Ostatni raz Was pozdrawiam, wytrwajcie w bojaźni Bożej, w myśli o ponownym połączeniu się w zaświatach na łonie Boga, w myśli o lepszym jutrze. Zostańcie nieugięci, niezłomni tym silnym ciosem do ponownego połączenia się. Prochy moje sprowadźcie i pochowajcie albo w Pszczynie lub w Ćwiklicach, jako pomnik wystarczy korona cierniowa. Ostatnie pozdrowienia śle Wasz syn i brat Józef

Treść listu, poruszająca nawet najbardziej zatwardziałe serca, wskazuje na hart ducha osobowości niezwykle zorganizowanej, wysoce religijnej, wiernej do końca swoim ideałom. Nawet po latach byli współwięźniowie z KL Auschwitz – z bloku 14, wspominają wieczór wigilijny ze śpiewaniem kolęd, zorganizowany przez Józefa Pukowca. Gdy jednak zapadł w Bytomiu wyrok w jego sprawie – kara śmierci, w dniu 14.08.1942 r., ścięcie gilotyną przerwało życie człowieka tak oddanego Bogu i Ojczyźnie.

W tym miejscu niniejszego opracowania, aż kusi by wstawić oryginalny tekst Franciszka Żymełki, który polecam pod rozwagę niektórym mądralińskim, którzy mają tak wiele wspaniałych rad jak należało się zachować w okresie okupacji hitlerowskiej, a także w pierwszych dniach po okupacji! Może poniższy tekst uzmysłowi im, jakie były nadrzędne wartości ówczesnej mentalności i sposób rozumowania zdecydowanej większości działaczy ruchu oporu na terenie okupowanej Polski: W czasie okupacji nikt z nas nie myślał, jaka będzie przyszła Polska, jaki system władzy naród wybierze. Nie interesował nas ani kapitalizm, ani komunizm, ani żaden inny system społeczny. Nam chodziło o wolną i niepodległą Polskę. O ustroju i rządzie miało zadecydować społeczeństwo w wolnej już Polsce, przez powszechne, tajne, proporcjonalne, niesfałszowane wybory. W wyborach nie spreparowanych przez żądnych władzy naprawiaczy świata. Najgorsza jest władza, która uważa się za najlepszą nie z racji dbałości o dobro społeczeństwa, ale z powodu idei, którą reprezentuje. Idei często nierealnej lub zgoła utopijnej, wyznawanej przez garstkę fanatyków lub, co gorsza przez zwykłych karierowiczów i sprzedawczyków. Jeśli taki rząd dojdzie do władzy to biada tym, którzy są innego zdania, mają inne przekonania, innej idei służą.

Jakże cenne są to wywody dla tych wszystkich, którzy w nienormalnie pojmowanych wersjach osobistego patriotyzmu, pouczają o tym, jak proroczo mieli myśleć i działać okupacyjni członkowie ruchu oporu (każda opcja polityczna ma inną wersję tych poglądów). Natomiast, już zupełnie opadają człowiekowi ręce, gdy dowiaduje się od tych przemądrzalców – jakimi to działaniami i sposobami myślenia powinni się kierować ich dziadkowie, ojcowie czy bracia – działając w konspiracji.

Przy głównej ulicy w Chwałowicach, ustawiony jest pomnik poświecony pamięci mieszkańców, którzy polegli w walce o polskość z okupantem hitlerowskim. Wśród nazwisk wyrytych na pomniku, niemal połowa należy do rodzin: Kożdoniów, Tkoczów, Pukowców - rodzin szczególnie okaleczonych w walce z najeźdźcą. Zapoznawszy się z dostępnymi publikacjami na temat wydarzeń okupacyjnych mających miejsce w Chwałowicach, dotarłem wreszcie do świadków tych wydarzeń. Każda z tych rodzin brała czynny udział w walkę z hitlerowcami, ale nie spotkałem się nigdzie ze stwierdzeniem, że walczyli o autonomię Śląska – walczyli o wyzwolenie Ojczyzny – Polski!.

Jerzy Klistała