Historia to fundament naszej tożsamości, przy czym niezwykle ważne jest, by prezentować ją taką, jaką ona była, by nie „poprawiać" faktów, by niczego nie retuszować. Tymczasem wciąż jesteśmy świadkami jej zakłamywania, co obecnie w sposób szczególny uwidacznia się tu na Śląsku, gdzie próbuje nam się wmawiać, że do 1945 roku panowała tu istna sielanka i dopiero wraz z przybyciem Armii Czerwonej nastały mroczne czasy. Że dopiero wtedy nastał czas „Tragedii Górnośląskiej".

Jestem ostatnią osobą, która określiłaby wkroczenie wojsk sowieckich na Śląsk, zresztą dotyczy to całej Polski, mianem „wyzwolenia", w czym jestem konsekwentny od czasów głębokiej komuny, co osoby, które mnie znają, z pewnością potwierdzą, ale tym bardziej nie mogę przejść obojętnie nad tym, że oto dożyliśmy czasów, gdy ze zbiorowej świadomości próbuje się wypierać ogrom zbrodni niemieckich popełnionych w latach 1939 - 1945 na Górnym Śląsku, gdy próbuje wypierać się z niej heroiczny opór mieszkańców tej ziemi przeciwko niemieckiemu najeźdźcy, który to - o czym też trzeba głośno mówić - cieszył się poparciem sporej części miejscowej ludności, mającej swój niemały udział w niemieckich zbrodniach.

Mało kto dziś w efekcie wie, że Okręg Śląski AK skupiał w swych szeregach dziesiątki tysięcy ludzi, z których wielu, o wiele więcej aniżeli w innych regionach Polski, poniosło śmierć w więzieniach i obozach koncentracyjnych, w publicznych egzekucjach i w trakcie brutalnych przesłuchań, gdzie aresztowanych poddawano najwymyślniejszym torturom. A musimy wiedzieć, że struktury miejscowej policji, w tym także tajnej policji państwowej - gestapo, zasilali w większości nie ludzie przybyli z głębi Niemiec, jak to miało miejsce w Polsce centralnej, ale ludzie miejscowi, doskonale zorientowani w lokalnych uwarunkowaniach, którzy wiedzieli, „co w trawie piszczy”. Warunki do prowadzenia działalności konspiracyjnej były tu więc bez porównania cięższe aniżeli w innych regionach Polski, czego efektem były następujące raz za razem celne uderzenia w struktury podziemia. Stąd warunki do prowadzenia działalności konspiracyjnej były tu o wiele cięższe, aniżeli w innych regionach Polski. Nieporównywalne były też straty.

Z kolegami i koleżankami od lat zaangażowanymi w pielęgnowanie pamięci i popularyzowanie wiedzy o Armii Krajowej, Narodowych Siłach Zbrojnych i innych formacjach konspiracyjnych walczących o wolność Polski, ale także o Powstaniach Śląskich założyliśmy Śląskie Centrum Kultury, jako miejsce, gdzie będziemy organizować wydarzenia artystyczne, kulturalne, ale również, a może przede wszystkim - organizować konferencje, wystawy, prelekcje... Z Urzędu Miasta Siemianowice Śląskie pozyskaliśmy lokal, który własnym sumptem wyremontowaliśmy. Chcemy też zająć się działalnością wydawniczą. Wymyśliliśmy sobie, że na pierwszy ogień pójdzie opracowanie (trzy tomy) "Okręg Śląski Armii Krajowej", które stanowi plon mojej wieloletniej pracy. Do tego uznaliśmy, że zbiórka potrzebnych środków będzie ciekawą formą aktywizacji społeczeństwa, a przynajmniej tej jego części, która podziela te wartości, które dla nas są ważne. Stąd taka, a nie inna forma:

https://polakpotrafi.pl/projekt/okreg-slaski-armii-krajowej

Każdą wpłatę, nawet 10 czy 20 zł, sobie cenimy.

Wojciech Kempa