Wczoraj przyszło nam przeżyć prawdziwą euforię, ale ile nerwów przy tym straciliśmy... - w sumie wszyscy wiemy. To był prawdziwy dreszczowiec...

A przeżywaliśmy te wielkie emocje, będąc w Ustroniu (przy okazji tłumaczę się, dlaczego nie było wczoraj relacji) - w tłumie ludzi złączonych jedną myślą. A ta myśl jest chyba dla wszystkich oczywista - by nasza reprezentacja dokonała tego, czego nie udawało jej się od wielu, wielu lat, czyli by awansowała do najlepszej ósemki wielkiego piłkarskiego turnieju...

Nasi zaczęli mecz świetnie, ale znów brakowało skuteczności. Aż w końcu nastąpił ów kapitalny rajd Grosickiego, który przedarł się przez szwajcarską obronę, po czym wyłożył piłkę do Błaszczykowskiego, który umieścił ją w siatce rywali. Wybuch radości, a następnie... czekanie, by korzystny wynik udało się „dowieźć” do końca. Niestety, w końcówce regulaminowego czasu gry ataki Szwajcarów stawały się coraz groźniejsze, a nasza obrona zaczęła się gubić.

I kiedy do końca meczu brakowało niespełna osiem minut, stało się to, czego się obnawialiśmy - Świetnie spisujący się Łukasz Fabiański zmuszony był wyjmować piłkę z bramki. Trzeba przy tym przyznać, że bramka była piękna. Ale w ten sposób wszystko zaczęło się od nowa, a nasze nerwy poddane zostały najwyższej próbie.

Po 90 minutach gry wynik brzmiał 1 : 1. W dogrywce żadna z drużyn nie zdołała rozstrzygnąć losów spotkania na swoją korzyść i w efekcie konieczna była seria rzutów karnych. Te nasi piłkarze wykonywali bezbłędnie i to oni zagrają w kolejnym meczu, zaś Szwajcarzy mogli już zacząć pakować walizki...

A naszym kolejnym rywalem będzie Portugalia - zespół z wysokiej półki, do tego mający w swym składzie wielką gwiazdę, czyli Cristiano Ronaldo. Nasi piłkarze myślami są już przy tym meczu. Grzegorz Krychowiak, który jako ostatni strzelał wczoraj karnego, stwierdził:

„Uważam, że nic jeszcze nie osiągnęliśmy. Na pewno jesteśmy szczęśliwi po tym meczu, ale nie popadajmy w jakąś euforię. Uważam, że żeby coś osiągnąć droga jest bardzo długa. Trzeba się jeszcze bić i udowadniać, by móc mówić o jakimś sukcesie.”

Z kolei strzelec bramki dającej naszej drużynie prowadzenie, Jakub Błaszczykowski, powiedział w rozmowie z z TVP Info:

„Fakty są takie, że zakwalifikowaliśmy się do ćwierćfinałów Europy. Na pewno jest to dla nasz bardzo dużym wyróżnieniem.”

Podkreślił, że żaden z piłkarzy polskiej reprezentacji nie myśli, że cokolwiek się skończyło.

„Nikt z nas nie myśli, że już coś się skończyło. Cały czas chcemy kontynuować naszą przygodę i chcemy więcej i więcej.”

Nadto dodał, że w każdym meczu popełnia się błędy, dlatego drużyna zrobi wszystko, by je wyeliminować:

„Wspólnie z trenerem przeanalizujemy ten mecz i przystąpimy jak najlepiej przygotowani do ćwierćfinału, bo na pewno nie chcemy poprzestać na tym, co zrobiliśmy.”