Zbrojny opór przeciwko komunizacji Polski jest tematem ciągle niezbadanym dostatecznie, bo o ile dysponujemy wieloma publikacjami dotyczącymi walki z nową okupacją na terenie Polski Centralnej czy też Kresów, to ciągle niewiele wiadomo, jak kształtował się i przebiegał opór przeciwko władzy komunistycznej na Śląsku.

Opór wśród społeczeństwa polskiego przeciwko komunizacji Polski, pomimo pięciu lat terroru niemieckiego, klęski powstania warszawskiego, niezliczonych wywózek nie tylko wśród zdekonspirowanych żołnierzy podziemia, ale także ludności cywilnej np. górników ze Śląska, więzień i tortur często zupełnie niewinnych ludzi. Społeczeństwo polskie nadal oczekiwało pełnej wolności i prawdziwego wyzwolenia dającego mu swobodę w wyborze swoich przedstawicieli i drogi rozwoju. Miast tego na bagnetach Armii Czerwonej przynoszono ustrój obcy i wrogi dla narodu Polskiego, aresztowania członków AK, NSZ, jak również ludzi zupełnie nie związanych z konspiracją były na porządku dziennych. Terror NKWD i ,,polskiego’’ UB, którego celem było sparaliżowanie społeczeństwa, osiągał często rozmiary większe niż podczas okupacji niemieckiej. Do aresztu UB, można było trafić na podstawie donosu, za to że ktoś miał ,,szwagra w lesie’’, bądź ,,propagandę ustną’’ np. opowiedzenie dowcipu o Armii Czerwonej. Władza ,,ludowa’’ przez pierwszy rok po ,,wyzwoleniu’’ utrzymała czysto okupacyjny przepis karający śmiercią za samo posiadanie radioodbiornika (informacje o wykonanych wyrokach śmierci za posiadanie radia publikowała ówczesna prasa ), wprowadzono również przepis pozwalający aresztować dzieci od lat 13. Dostanie się w ręce UB, oznaczało straszliwe tortury, porównywalne z metodami gestapo, a często okrutniejsze od metod hitlerowskich. Mimo olbrzymiego terroru społeczeństwo polskie nie pozwoliło się zastraszyć, wierząc, że stan nowej okupacji jest tylko tymczasowy.
Podstawowy trzon zbrojnej i politycznej opozycji stanowiła spora grupa członków organizacji niepodległościowych z czasów okupacji, zwłaszcza Armii Krajowej, w mniejszym stopniu Narodowych Sił Zbrojnych. Można by zaryzykować twierdzenie, że powszechna wśród członków organizacji niepodległościowych z czasów okupacji, podobnie jak w innych rejonach kraju, stała się wola kontynuowania walki przeciwko nowemu okupantowi. O ile w innych rejonach kraju, np. na Białostocczyźnie, Lubelszczyźnie czy północnej części Mazowsza, zbrojny opór podziemia nazywanego umownie „poakowskim” został bardzo szybko ujęty w ramy organizacyjne, to na Górnym Śląsku i Podbeskidziu, mieliśmy do czynienia ze swoistą działalnością „samodzielnych” grup zbrojnego podziemia o rodowodzie akowskim, niechętnym organizacjom podziemia narodowego: Narodowym Siłom Zbrojnym czy Narodowemu Zjednoczeniu Wojskowemu. Inna rzecz, że żadna z tych organizacji nie zdołała na terenie Górnego Śląska stworzyć silnej siatki organizacyjnej. W katowickim oddziale Instytutu Pamięci Narodowej przechowywany jest ciekawy dokument, obrazujący stosunek, gremiów kierowniczych jednego z oddziałów partyzanckich Inspektoratu Rybnickiego Armii Krajowej do nadchodzącego wraz z frontem „wyzwolenia”. Źródłem tego dokumentu jest konfident Urzędu Bezpieczeństwa, obecny wśród uczestników narady, nie może to jednak podważać autentyczności:

(...) W miesiącu listopadzie 1944 r. wydana została instrukcja, zarządzenie, że AK jest rozwiązana a to z powodu istnienia możliwości wyzwolenia Polski przez Armie Radziecką. W tym celu zwołano naradę u Grzybka w Roju, gdzie omawiano jakie stanowisko będziemy zajmowali. I tam padło oświadczenie, że rozwiązanie AK nastąpiło tylko ze względu na bezpieczeństwo, że przed nami stoją inne zadania, że należy konspirację utrzymać, że należy jak najwięcej broni zmagazynować, gdyż ona będzie nam jeszcze potrzebna (...)

Sądzić można, że takich „narad organizacyjnych” w sztabach AK w momencie zbliżania się frontu i na wieść o klęsce Powstania Warszawskiego odbyło się wiele. Większość szeregowych żołnierzy AK, jak również dowódców było zdania, że opór i konspirację należy kontynuować, a rozpuszczenie oddziałów i dekonspiracja może mieć fatalne skutki nie tylko dla nich samych, ale również pozbawi ludność cywilną jakiejkolwiek obrony przed terrorem NKWD, Armii Czerwonej i rodzimej bezpieki. Nie mówiąc już o zbrojnych bandach kryminalistów, będących plagą, lat okupacji i pierwszych lat powojennych. Wielu dowódców obawiało się przekształcenia oddziałów partyzanckich w bandy rabunkowe w momencie, gdy ich członkowie rozpuszczeni zostaną do domów. W czerwcu 1945 r. dochodzi do pierwszych kontaktów śląskiego podziemia z dowództwem Konspiracyjnego Wojska Polskiego w osobie jego twórcy i głównego organizatora kpt. Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca” Śląskie grupy podziemia poszukiwały kontaktów z organizacjami najbliższymi sobie ideowo, a nie doszło do stworzenia na Śląsku, samodzielnej silnej grupy zbrojnej. Przyczyną mógł być fakt, że Śląsk stanowił specyficzny obszar pod względem narodowościowym, a północna jego część silnie zurbanizowana nie nadawała się do działań partyzanckich na szerszą skalę. Do pierwszych kontaktów z KWP „Warszyca” doszło za sprawą Stefana Gurtlera ps. „Tse”, znającego okolice Radomska i tamtejszą siatkę konspiracyjną jeszcze z czasów okupacji. Gurtler nawiązał łączność z „Warszycem” za pośrednictwem jego adiutanta Henryka Zimka ps. „Leszek”. Na przełomie października i listopada 1945 r., po otrzymaniu rozkazów od kpt. Sojczyńskiego przystąpił wspólnie z płk Pawłem Stopą „Dąb” oraz mjr Gerhardem Szczurkiem – późniejszym komendantem KWP na Śląsku – do organizowania Okręgu Śląskiego KWP, nadając mu kryptonim „Klimczok” Konspiracyjne Wojsko Polskie, utworzone przez mjr Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca”, którego kolebką był powiat radomszczański, doskonale wpisywało się w nurt walki zbrojnej podziemia poakowskiego. Szybko rozrastająca się organizacja, w szeregach której znalazło się wielu żołnierzy AK nie chcących stać obojętnie wobec komunizacji kraju, znajdowała również wielu zwolenników wśród osób nie mających do tej pory nic wspólnego z konspiracją. Ciekawe jest, dlaczego wielu partyzantów odmówiło udziału w walce w szeregach Narodowych Sił Zbrojnych, jak chociażby w oddziale kpt. Henryka Flame ps. „Bartek”, działającego na terenie Podbeskidzia i południowych obszarów Górnego Śląska. Powodem mogła być zbyt radykalna i bezkompromisowa postawa NSZ w walce z reżimem komunistycznym. NSZ prowadziło prawie wyłącznie walkę zbrojną, nie uznając żadnej możliwości „porozumienia” politycznego z „władzą ludową”. Taka postawa nie odpowiadała wielu działaczom podziemia wywodzącym się z Armii Krajowej, widzieli oni choćby częściową ewentualność uzyskania swobód demokratycznych za pomocą walki politycznej. Nie odmawiając też często władzy komunistycznej miana polskiej. Konspiracyjne Wojsko Polskie Okręg Śląski, które od października 1945 do lutego 1946 wciąż zwiększało swoje szeregi, wchłaniając coraz to nowe grupy zbrojne, przeprowadziło wiele akcji likwidacyjnych, propagandowych i ekspriopracyjnych, co zgodne było z wytycznymi dotyczącymi metod prowadzenia walki z reżimem komunistycznym, wydanymi przez „Warszyca”. Najważniejsze w działalności KWP były oczywiście akcje zbrojne i sabotażowe wymierzone w funkcjonariuszy systemu komunistycznego, posterunki MO, Urzędy Bezpieczeństwa, siedziby PPR.

6.11.45 r. w Baranowicach uwolniono konwojowanych przez funkcjonariuszy MO, 20 więźniów. Funkcjonariuszy MO po rozbrojeniu puszczono wolno.

15.11.45 r. zlikwidowano referenta UB w Rybniku Mariana Danielewicza.

16.11.45 r. zlikwidowano kierownika sekcji śledczej UB w Rybniku Grabczewskiego.

30.11.45 r. – zasadzka na radzieckie auto wojskowe przeprowadzona na szosie Żory-Rybnik. Zginęli pułkownik Armii Czerwonej i kierowca, podpułkownik został ranny. W napadzie oprócz członków KWP brali udział milicjanci z posterunku w Jasienienicy, współpracujący z oddziałem „Wędrowiec”.

6.12.45 r. – likwidacja funkcjonariusza UB w Żorach .

22.12.45 r. wykonano wyrok śmierci na współpracowniku UB w Żorach.

6.01.46 r. wykonano wyrok śmierci na pierwszym sekretarzu PPR w Żorach Augustynie Biskupie.

5.03.1946 r. – rozbicie biura PPR w Żorach.

16.03.1946 r. zlikwidowano pierwszego sekretarza PPR w Mikołowie Jana Rajcę.

19.03.1946 r. – zlikwidowanie podczas zasadzki na drodze w okolicach Żor funkcjonariusza UB w Rybniku Zygmunta Ćwiklińskiego i sekretarza powiatowego PPS Augustyna Buchalika.

7.04.1946 r. – likwidacja żołnierza NKWD w Grodźcu.

15.04.1946 r. – rozbicie komórki PPR w Szopienicach.

05.05.1946 r. – atak na posterunek MO w Goszczycach, odparty przez milicjantów, tego samego dnia żołnierze KWP wysadzają w powietrze pomnik żołnierzy Armii Czerwonej, stojący w Goszczycach.

25.05.1946 r. – rozbicie posterunku MO w Boguszowicach, likwidacja komendanta posterunku.

30.05.1946 r. – likwidacja dwóch członków PPR, jednocześnie konfidentów UB w Pawłowie pow. Katowice.

20.06.1946 r. – rozbicie wiecu wyborczego PPR w Golasowicach, gdzie zlikwidowano konfidenta UB. Tego samego dnia partyzanci rozbroili miejscową placówkę ORMO.

Na uwagę zasługuje jedna z akcji rekwizycyjnych, przeprowadzona w Browarze Tyskim 20.06.1946 r. Konfiskata pieniędzy w dużym zakładzie przemysłowym położonym w centrum niewielkiego wówczas miasta, jednak leżącego przy trasie przelotowej, była ryzykowna i wymagała dużej sprawności organizacyjnej. Z meldunku dowódcy 37 Pułku Piechoty Ludowego Wojska Polskiego, możemy się dowiedzieć, że grupa około 20 partyzantów ubranych w mundury WP wjechała bez przeszkód do miasta, po czym w szyku wojskowym „dwójkami” wmaszerowała do Browaru, rozbijając kasę. Na terenie Browaru „urządzono” wiec dla załogi, wznosząc okrzyki antyrządowe, co spotkało się z owacją zebranych. Prowadzący wiec tłumaczył, że zarekwirowane pieniądze potrzebne są partyzantom na walkę z komuną. Po przeprowadzeniu całej akcji partyzanci wycofali się w kierunku Pszczyny. Grupa pościgowa, składająca się z funkcjonariuszy UB i żołnierzy LWP, zdołała dogonić partyzantów w okolicy Suszca jednak po krótkiej wymianie ognia, zaniechano pościgu ze względu na „gęste poszycie leśne”. Interesujący przebieg miała konfiskata przeprowadzona przez partyzantów „Wędrowca” pod dowództwem Pawła Heczki, dokonana w marcu 1946 r. w garbarni skór w Orzeszu. W akcji brali udział m.in.: Ryszard Kula i Stefan Ogierman, Wiktor Kania, Emil Ruśniok, Paweł Heczko, jak również milicjanci z posterunku MO w Orzeszu, którzy zostali przez partyzantów rozbrojeni po drodze. Za udział i pomoc w napadzie nagrodzono ich skórami. Podczas akcji zarekwirowano tylko mienie państwowe, zwrócono natomiast kierownikowi garbarni maszynę do pisania, która, jak twierdził, była jego własnością. Konspiracyjne Wojsko Polskie prowadziło również działalność propagandową, kolportując ulotki nawołujące ludność do bojkotowania działalności „stronnictw demokratycznych”, odwołujące się do chrześcijańskich i patriotycznych wartości, nazywające czołowych przywódców komunistycznych zdrajcami.

Polacy! Rodacy! Stoimy w fazie najważniejszej chwili dziejowej Przedwyborczej (...), stoimy przed wielkim zadaniem. Każdy, który zdaje sobie sprawę z tego, że Polska, która krwawi (...) sześć lat by zrzucić jarzmo hitlerowskie została zdradzona (...) hordę wschodnią, Rosję bolszewicką, zostaliśmy zdradzeni przez Rząd Jedności Narodowej, Bieruta, Osóbkę-Morawskiego i jakiegoś tam Gomułkę, którzy stoją u steru Rzeczpospolitej, element, który nie odpowiada nam, gdyż są to typy bolszewickie z poszlakowaną przeszłością.
Dziś Naród Polski, który został ograbiony materialnie, moralnie a przede wszystkim zdradzony przez parobków rosyjskich – szumowinę PPR, która posługuje się Bezpieczeństwem, by utrzymać reżim czerwony, posługujący się ludźmi, których bez wyrzutu sumienia można by nazwać wyrzutkami społeczeństwa, bandytami i hordą złodziejską, na co mamy jasne dowody, nie powinien patrzyć obojętnie, powinniśmy sobie postanowić, by w najbliższym czasie rozwiązać zagadkę – Żyć czy umierać? My Polacy walczyliśmy i walczyć będziemy aż do zwycięskiego końca o Polskę suwerenną, sprawiedliwą a przede wszystkim zbudowaną na zasadach Chrystusowych.

Bądźmy Polakami, synami praojców naszych, którzy zawsze gotowi toczyć krwawy bój i złożyć nawet swe życie na Ołtarzu swej Ojczyzny, jeżeli chodziło o Wiarę i Wolność. Dziś ponownie zachodzi potrzeba by Naród Polski się zjednoczył i skupił pod jednym sztandarem, na którym widnieje napis: Bóg Honor Ojczyzna Zwalczajmy brudną propagandę PPR-owską, która ma na celu zbałamucić Naród Polski i rzucić go na pastwę Rosji Sowieckiej. Rozbijajmy wiece przedwyborcze na których wspomina się o bloku! Cztery stronnictwa to czerwona gangrena! My Polacy żądamy wolnych wyborów! Śmierć zdrajcom! Niech Żyje Wola Ludu!

Inną metodą walki, szeroko stosowaną przez podziemie w czasach okupacji hitlerowskiej, były ostrzeżenia i wyroki śmierci wysyłane szczególnie szkodliwym i niebezpiecznym funkcjonariuszom reżimu. Przestrogi do członków PPR i funkcjonariuszy UB wysyłało Konspiracyjnie Wojsko Polskie bardzo często, niejednokrotnie paraliżując działalność partii komunistycznej w terenie i sprawiając, że członkowie PPR schodzili do „podziemia” ukrywając swoją przynależność:

(..)Według pewnych danych dowiadujemy się, że pan jest zarejestrowany w politycznym stronnictwie PPR. Wobec tego ostrzegamy pana, jeżeli pan zjawi się chociażby tylko na jedno posiedzenie i zebranie PPR od czasu otrzymania naszego ostrzeżenia, uważać pana będziemy za zdrajcę narodu Polskiego i przyjaciela Rosji Sowieckiej, która zalewa nas zgnilizną i zmuszeni będziemy pana zteroryzować (sic!). A jeżeli to nie pomoże zastosujemy najwyższy wymiar kary (...)

Takich ostrzeżeń podpisanych przez dowódcę OP Służby Ochrony Społeczeństwa „Leśniczówka” Wiktora Kanię wysłano kilkadziesiąt, w okresie od września 1945 r. do stycznia 1946 r. Niezwykle ciekawy charakter ma pismo wysłane do starosty rybnickiego, podpisane „Chłopcy z lasu”. Autorem jest dowództwo KWP „Wędrowiec”, przestrzegające starostę przed gnębieniem ludności cywilnej kontyngentami i obsadzaniem stanowisk ludźmi „skompromitowanymi” pracą „w przedwojennym aparacie administracyjnym” .

(...)Piszemy do Pana Starosty, bo już dłużej nie możemy się przyglądać co się w powiecie dzieje. Nie możliwem (sic!) przecież aby ludzie umierali z głodu a pan Starosta żyje jak za dawnych rządów sanacyjnych. Temu musimy położyć koniec i to w krótkim czasie. (...) Nic Pan dobrego nie uczynił, lecz tylko same przestępstwa i taki człowiek nie może być ojcem powiatu. My chłopcy z lasu żądamy od każdego człowieka uczciwości i sprawiedliwości, a kto takim nie jest kładziemy go trupem jak psa na ulicy. A że jesteśmy to Panu wiadomo, gdyż byliśmy już w Popielowie, Czerwionce, Stanowicach, Leszczynach, Gotartowicach, Żorach, ostatnio zarekwirowaliśmy pieniądze kopalni Dębieńsko (Akcji rekwizycyjnej na transport pieniędzy z kopalni „Dębieńsko” dokonała grupa Ogiermana i Kuli nie wchodząca w tamtym okresie w struktury KWP), ale pieniądze rozdamy między ludzi ubogich, aby nie umierali w waszym powiecie z głodu, bo wasza gospodarka woła o pomstę do nieba (...) Niepotrzebnie ściąganie kontyngentów mięsnych bądź w pieniądzach lub naturze od biednych rolników, którzy są zniszczeni przez Rosjan. To jest bratobójstwo, panie Starosto. Zbrodnia, której Panu całe społeczeństwo nie wybaczy, a mianowicie trzymanie na stanowisku zbrodniarza sanacyjnego gnębiciela biednego robotnika już z przed 1939 roku, obecnie kryjącego się w PPS Franka Emila, którego poślemy na drugi świat. (...)

Apogeum walki z władzą komunistyczną KWP jako zwartej organizacji przypada na pierwszy kwartał 1946 r. Wtedy to też władze intensyfikują swoje działania w celu rozbicia zbrojnej opozycji na Śląsku. Kluczowe znaczenie dla rozpracowania KWP miała praca agenturalna. W szeregi KWP udało się wprowadzić agenta o kryptonimie „Jan Kuczera”. W wyniku działań tegoż agenta już w maju 1946 r. podczas narady w Osinach w ręce UB mógł wpaść prawie cały sztab KWP z komendantem mjr Szczurkiem na czele. Uczestnikom narady udało się wydostać poza pierścień obławy, prócz Wiktora Kani, który zginął podczas próby ucieczki. 6.06.1946 r. aresztowano komendanta KWP na Śląsku mjr. Gerarda Szczurka. W więzieniu podjął on decyzję o dekonspiracji struktur KWP, spowodowało to kres istnienia KWP na Śląsku jako zwartej organizacji. Do końca czerwca UB aresztowało prawie całe dowództwo komend powiatowych KWP. Pokazowy proces 21 członków KWP odbył się w sali katowickiego kina „Zorza” w dniach 15-17.10.1946, wszystkim oskarżonym postawiono zarzut z art. 86 § II Kodeksu Karnego Wojska Polskiego tj. przynależność do nielegalnej organizacji mającej na celu obalenie siłą demokratycznego ustroju RP. 17.10 odczytano wyroki śmierci dla Gerarda Szczurka, Pawła Stopy, Jana Kubika, Stefana Gurtlera, pozostałych skazano na kary od 5 do 10 lat pozbawienia wolności. Skazanych na śmierć rozstrzelano w katowickim więzieniu przy ulicy Mikołowskiej.

13.08.1946 r. aresztowano Pawła Heczkę, jednego z najaktywniejszych i najbardziej doświadczonych dowódców KWP. 19.08.1946 r., po trwającym dwa dni procesie, w którym sądzono 16 osób, wśród których byli członkowi KWP, jak i osoby podejrzane o kontakty z organizacją, Wojskowy Sąd Rejonowy w Katowicach na sesji wyjazdowej w Cieszynie, skazał na śmierć sześć osób, w tym Pawła Heczkę i Emila Ruśnioka. 10 innych osób skazano na kary od 10 lat pozbawienia wolności do dożywocia. Pawła Heczkę wraz z innymi rozstrzelano w wiezieniu w Katowicach na ulicy Mikołowskiej. Dom Heczki po jego aresztowaniu został splądrowany i podpalony przez funkcjonariuszy UB, żona wraz z trojgiem małych dzieci, zmuszona do ukrywania, wyjechała ze Śląska do rodziny w Poznańskie. Mimo rozbicia struktur organizacyjnych KWP przez UB, jeszcze do końca 1946 r. trwały obławy i potyczki pozostających w konspiracji partyzantów z funkcjonariuszami UB, MO oraz wojskiem.

W latach 1945 – 1955 aresztowano ponad 250 tyś ludzi.50 tyś zostało skazanych na karę śmierci, ok. 50 tyś na kary długoletniego więzienia, ok. 50 tyś wywieziono na teren ZSRR, skąd niewielu wróciło. Wielu nie doczekało końca odsiadywania ,,kary’’ zostali skrytobójczo zamordowani w więzieniach, bądź zmarli podczas tortur w śledztwie. W starciach z UB, KBW,MO,NKWD, zginęło ponad 10 tyś żołnierzy podziemia i osób cywilnych.

Akk

Wykorzystano zdjęcie autorstwa Marka Szyszko źródło: Rzeczpospolita