W świetle ustaleń Michała Hellera, po rozbiciu sieci wywiadowczej „Augusta” i Podinspektoratu Cieszyn w wyniku aresztowań, które rozpoczęły się w marcu 1943 i które ciągnęły się przez wiele miesięcy tegoż roku, komendant Inspektoratu Rybnik, ppor. Kuboszek, odbudowę struktur konspiracyjnych na tym terenie powierzył ppor. „Kowalowi”, mianując go podinspektorem. Z kolei Mieczysław Brzost twierdzi, że komendantem Podinspektoratu Cieszyn został wówczas ppor. Stefan Dąbrowski ps. „Kowal”.

Spieszę z wyjaśnieniami, że ów „Kowal” to w rzeczywistości por. rez. Adolf Szewczyk, dotychczasowy zastępca dowódcy batalionu AK Knurów, który w trakcie przesłuchania w dniu 29 listopada 1949 r. zeznał, że inspektor rybnicki, ppor. Kuboszek, przystępując do odbudowy struktur konspiracyjnych na Śląsku Cieszyńskim, jego właśnie mianował podinspektorem cieszyńskim. Wkrótce „Kowal” skontaktował się z dowódcą batalionu AK z rejonu Karwiny - „Leonem” oraz z dowódcami kompanii - „Czarnym” i st. sierż. Józefem Najderem „Kuźnią”, który był jego przyrodnim bratem i którego wkrótce mianował swoim zastępcą.

Dodajmy, że „Leon” naprawdę nazywał się Eugeniusz Górecki, a nie Michalski, jak zeznał w Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego Adolf Szewczyk. W zbiorach Józefa Burka natrafiłem na oświadczenie tegoż Eugeniusza Góreckiego, z którego wynika, iż pochodził on z Piotrowic (pow. Karwina). Z noszącego datę 19.11.1966 r. oświadczenia dowiadujemy się, że był on „komendantem tajnej organizacji ZWZ, kryptonim „Węgiel – Wata” na terenie Bogumin – Karwina – Cieszyn – Jabłonków”. Z kolei z relacji Elżbiety Kani (żony Dominika Kani, w gospodarstwie którego mieścił się schron, w którym swą siedzibę miał sztab Inspektoratu Rybnickiego AK) z 15 V 1970 r. dowiadujemy się, że owa Elżbieta Kania „jeździła z tajną pocztą do Marklowic k. Frysztatu ČSR, a mianowicie do komendanta obwodu Eugeniusza Góreckiego „Leon” i jego brata Frydolina, gdzie mieściła się skrzynka kontaktowa”.

Zanim jednak na tym terenie pojawił się „Kowal”, inspektor Kuboszek skierował na Śląsk Cieszyński Jana Spyrę, zastępcę dowódcy Inspektoratu Rybnickiego, który przystąpił do tworzenia batalionu bojowego oraz jednostek WSOP (Wojskowej Służby Ochrony Powstania), czyli – jak już wiemy – wydzielonej struktury, przeznaczonej do pełnienia służby ochronnej i wartowniczej. Zeznając w Referacie III PUBP Rybnik w dniu 29 czerwca 1951 r., Jan Spyra powiedział:

„Batalion dostałem jak do zorganizowania łącznie ze WSOP. Batalion ten nazywano podinspekcją Cis i po zorganizowaniu pierwszych jednostek, to jest sztabu, batalion podlegał bezpośrednio Kuboszkowi.”

Dowódcą batalionu został przedwojenny porucznik Jan Lewiński „Sas”. Z kolei gdy chodzi o WSOP, Jan Spyra w trakcie tegoż przesłuchania powiedział, że już styczniu 1943 r., udał się do Skoczowa, gdzie, za pośrednictwem znajomego z Dębieńska, Józefa Waliczka ps. „Bartek”, zwerbował Rudolfa Geiera ps. „Orłowski” ze Skoczowa, którego mianował komendantem WSOP na Podinspektorat Cieszyn. Tomasz Miler w pracy Inspektorat Cisu i Rybitwy. Działalność i struktury rybnickiego inspektoratu ZWZ-AK w latach 1939-1945 pisze:

„Szczególnie ważnym terenem dla WSOP-u było Zaolzie, zwłaszcza Zagłębie Karwińsko - Ostrawskie. To właśnie tutaj WSOP najsilniej rozwinęło swoją działalność. Jednostki zaolziańskie w krótkim czasie opanowały większość kopalń, hut i innych karwińskich zakładów przemysłowych. Na czele obwodu Zaolzie „Węgiel” stanął N.N. „Czarny” i on to prowadził większość działań związanych z tworzeniem i funkcjonowaniem WSOP. Jednocześnie, realizując zadanie tworzenia wyspecjalizowanych komórek WSOP, w czerwcu 1943 r. Spyra skierował na teren Zaolzia Józefa Maćkowiaka z zadaniem tworzenia WSOP w kopalniach Zagłębia Karwińsko-Ostrawskiego. W krótkim czasie Maćkowiak zorganizował kopalniany WSOP w 50% kopalń Zagłębia Karwińsko-Ostrawskiego. [...] „Orłowski” w przeciągu kilku miesięcy zorganizował struktury WSOP, tworząc w powiecie cieszyńskim sieć podkomisariatów, m.in. w Skoczowie, Ustroniu, Cieszynie, Wiśle. Na terenie Zaolzia analogiczne działania prowadzili „Czarny” i „Żbik”. W Trzyńcu dowódca tamtejszej komórki WSOP przesyłał raporty za pośrednictwem komendanta WSOP Rybnik Zotyki.”

Do odbudowy struktur AK w Podinspektoracie Cieszyn w znacznym stopniu przyczyniła się akcja scaleniowa, w wyniku której szeregi Armii Krajowej zasilili członkowie Gwardii Ludowej PPS. Michał Heller tak o tym pisze:

„Z ramienia Komendy Okręgu Śląskiego ZWZ rozmowy z Delegaturą Rządu na Śląsk i reprezentacją stronnictw politycznych prowadził mjr Zygmunt Janke pseud. Walter. Na Śląsku, a w tym i na Śląsku Cieszyńskim osiągnął on porozumienie z PPS oznaczoną kryptonimem Koło, prowadząc pertraktacje z Romanem Motyką pseud. Kopaczka, Stefanem Kramorzem pseud. Nowak i Stefanem Wieczorkiem pseud. Aleksy. Ogółem w podinspektoracie cieszyńskim kryptonim Wata podano do scalenia 10 kompanii GL PPS, liczących 26 plutonów w luźnych grupach. Zostały one włączone do AK. Wspomniane kompanie, organizowane systemem trójkowym, miały liczyć od 160 do 200 ludzi, wydaje się jednak, że te informacje liczbowe są mocno przesadzone, gdyż w warunkach okupacyjnych mogły one sięgać liczby najwyższej 20 – 30 ludzi. Istniały one w rejonach, gdzie prężny był ruch socjalistyczny przed wojną i z tego chociażby powodu przedstawiciele tych ośrodków weszli w skład OKR PPS Śląska Cieszyńskiego. Były to następujące rejony: Ustroń, Trzyniec, Bystrzyca nad Olzą, Cieszyn, Karwina (istniały tam prawdopodobnie 2 kompanie), Stonawa i Sucha, Orłowa, Frysztat, Kończyce – Zebrzydowice. Nie istniały natomiast kompanie socjalistyczne na Baraniej Górze, Czantorii, Równicy, w Orłowej, czy Skoczowie. W podinspektaracie Wata przyjęto też do AK oddział partyzancki Kończyce – Zebrzydowice, który w listopadzie 1943 r. liczył 20 uzbrojonych ludzi.”

Zgodzić się przy tym należy z sugestią, iż 160 – 200 żołnierzy w każdej z kompanii rzeczywiście wydaje się wielkością zawyżoną, ale zupełnie nie rozumiem, na jakiej podstawie Michał Heller twierdzi, że w kompaniach GL PPS miało być po 20 – 30 ludzi. Jak się za chwilę przekonamy, liczebność tych kompanii z całą pewnością była znacząco większa. Nie liczył też 20 ludzi w listopadzie 1943 r. oddział partyzancki Kończyce – Zebrzydowice, a do kwestii kompanii socjalistycznych w rejonie Baraniej Góry, Czantorii oraz Równicy i Orłowej wrócę za moment.

Warto podkreślić, że według szacunków wywiadu AK, liczebność konspiracyjnych formacji wojskowych podległych PPS na terenie powiatów rybnickiego, pszczyńskiego, cieszyńskiego oraz Zaolzia określano na około 1400 ludzi, przy czym zdaniem komendanta AK Zygmunta Waltera – Janke, siły PPS na terenie powiatów rybnickiego i pszczyńskiego były znikome.

Zresztą spójrzmy, jak struktury GL PPS na terenie Ostrawsko – Karwińskiego Zagłębia Węglowego i generalnie na Zaolziu opisał Michał Heller:

„Karwina – Orłowa – w tym ośrodku górniczym ruch socjalistyczny był organizowany przez cieszącego się tu dużym autorytetem Romana Motykę, a jego współpracownikami na tym terenie byli przedwojenni znani działacze socjalistyczni: Franciszek Czechowicz, Jan Wigłasz i Klus z Karwiny, Ludwik Rychły i Gogel z Orłowej, Jan Hrabiec ze Stonawy, Gałuszkowie ze Stonawy i Suchej, Jan Kubica z Górnej Lutyni, Mencner z Dziećmorowic, Władysław Wójcik i wielu innych.

Istnieje wielka trudność w odtworzeniu dziejów organizacji socjalistycznej w tym rejonie. Brak przede wszystkim relacji jej członków. Kolejne fale aresztowań na całym Zaolziu w latach 1941, 1943 i 1944 sprawiły, że wielu działaczy aresztowano, a później stracono lub też zamęczono w obozach koncentracyjnych. Nieliczni pozostali przy życiu stwierdzają, że socjaliści organizowali swe komórki przede wszystkim w zakładach pracy.

Tak było w kopalni „Gabriela” w Karwinie, gdzie pracował Karol Smelik. Stworzona tu grupa sabotażowa działała systemem trójkowym. Sypano m.in. piasek do silników powietrznych, kilka razy spowodowano zawały pewnych odcinków chodnika, stosowano żółwie tempo pracy, bumelowano. Czytano również prasę konspiracyjną. Na terenie kopalni „Gabriela” rozwinięta była szeroko akcja pomocy jeńcom radzieckim. Oprócz żywności dostarczano im odzież, obuwie, lekarstwa, papierosy. Przeprowadzano też sabotaże. Wsypano np. pył kamienny do turbiny, przez co wstrzymano wywóz węgla na powierzchnię na okres dwóch dni. W kopalni Johannschacht w Karwinie, gdzie pracował Bolesław Smelik (brat Karola), istniała również komórka socjalistyczna, lecz niestety nie posiadamy bliższych danych, co do jej działalności. [...]

Przypuszczać należy, że komórki PPS istniały we wszystkich większych zakładach Zagłębia Ostrawsko – Karwińskiego. Socjaliści organizowali pomoc na rzecz rodzin aresztowanych i straconych działaczy. [...]

Na Zaolziu, mocno spenetrowanym przez wroga, trudno było organizować konspirację. W dodatku obszar ten zamieszkiwała ludność etnicznie mieszana, częściowo powiązana pokrewieństwem, przy znacznych różnicach zapatrywań pod względem narodowym. Cechowała ją stosunkowo duża skłonność do gadulstwa. Pomimo tych niesprzyjających warunków, PPS WRN utworzyła milicję, która miała zapewnić bezpieczeństwo w okresie przejściowym; planowano użycie jej w chwili załamania się okupanta. Utworzono w 8 obwodach milicję przemysłową, której zadaniem było wyłonić rady zakładowe i gminne. W milicji PPS – WRN powołano działy: bezpieczeństwa, sanitarny i ochrony warsztatów pracy.

Roman Motyka kierował grupami socjalistycznymi na Zaolziu do lipca 1942 r. Ostrzeżony przez życzliwych mu ludzi o zamierzonym przez hitlerowców uwięzieniu go, uszedł z rodziną do Trzyńca, gdzie działacze socjalistyczni J. Heczko i P. Kornuta ukryli go w domku letniskowym w pobliżu Końskiej. Przebywał tam do chwili zdekonspirowania kryjówki, tj. do końca lipca, a następnie wyjechał z rodziną i ukrywał się u zaufanych działaczy socjalistycznych w Kończycach (u Smelików), w Ustroniu (u Żertkowej i Cichego), w Orłowej, w Stonawie, Komorowicach, Białej i innych miejscowościach.

Po opuszczeniu Karwiny przez Romana Motykę kierownikiem konspiracji socjalistycznej na Zaolziu został Ludwik Rychły, któremu podlegały komórki ruchu oporu aż po Bystrzycę nad Olzą. Pracując jako inkasent elektrowni miał on ułatwione kontakty z ludźmi. Podległe mu grupy socjalistyczne wizytował wraz z Bolesławem Smelikiem.”

Drugim ośrodkiem, w którym rozwinęły się struktury GL PPS, był Ustroń. Po rozbiciu przez gestapo w pierwszych miesiącach 1943 roku Sieci „Augusta” oraz Podinspektoratu Cieszyńskiego Armii Krajowej część struktur AK, przede wszystkim z okolic Bystrzyny nad Olzą oraz Jabłonkowa, utraciwszy wskutek aresztowań kontakt z dowództwami wyższego szczebla, związało się właśnie z GL PPS. W roku 1943 miała mieć miejsce reorganizacja tychże, przy czym najwyraźniej doszło do niej w maju tegoż roku, jako że w dalszej części mowa jest o sprawozdaniach za okres od maja do końca roku 1943. Ale wróćmy do tejże reorganizacji, w wyniku której, zdaniem Stanisława Gojny, utworzone zostały cztery okręgi:

Okręg I obejmował Beskid Wiślański i dowódcą nad partyzantami w tym okręgu był Buk - Jastrząb. Okręg II obejmował teren nizinny Kończyce - Zebrzydowice. Komendantem tego terenu był Stach Brzoza. Okręg III to teren Baraniej Góry. Partyzantami dowodził tutaj Ernest Legierski. Okręg IV - Czantoria i Zaolzie. Dowódcą partyzantów był Starzyk ps. Szpak. Nadto do I okręgu należał jeszcze obwód Jasienica - Jaworze, bardzo dobrze uzbrojony.

Wogóle wszystkie oddziały partyzanckie zdobyły na Niemcach tyle broni i amunicji, że nie miały powodu do narzekania na braki. Oddziały były zasilane przez licznych dezerterów z armii hitlerowskiej, którzy zazwyczaj uchodzili do lasów, przynosząc ze sobą broń i amunicję.

Z opracowania Stanisława Gojny wynika, iż Karol Schreiber - „Jastrząb” stał jedynie na czele jednego z okręgów, jednakże z materiałów zgromadzonych przez Józefa Mazurka wynika jednoznacznie, że chociażby grupa „Czantoria”, funkcjonująca w ramach Okręgu IV, musiała podlegać pod „Jastrzębia”, i to zarówno w okresie, kiedy dowodził nią Klemens Starzyk - „Szpak”, jak i po jego śmierci, gdy dowództwo nad nią przejął Jan Madzia - „Listek”. Zresztą także niektóre grupy działające w rejonie Baraniej Góry ewidentnie podlegały „Jastrzębiowi”. Należy stąd wnosić, że „Jastrząb”, będąc dowódcą całości sił GL PPS obejmujących wszystkie cztery okręgi, równocześnie (bezpośrednio) dowodził okręgiem I.

A wracając do kwestii Okręgu IV - wychodzi na to, że Klemens Starzyk nie tylko dowodził grupą „Czantoria”, o czym szerzej napiszę za chwilę, ale także całością sił Okręgu IV, którym to po jego śmierci dowodzić miał Heczko - Jednoręki. Jak mniemam, chodzi tu o Jana Heczkę ps. „Kikulok”, który w starciu w Oldrzychowicach został ciężko ranny w prawe ramię, po czym trzeba mu było amputować rękę.

Podkreślić należy, że w dalszej części rzeczonego opracowania Stanisława Gojny, gdzie mowa jest o wydarzeniach z roku 1945, ten zauważa, że Okręg IV dysponował dwoma oddziałami partyzanckimi, przy czym najwyraźniej chodzi o grupy „Czantoria” i „Nad Olzą”, z czego można wnosić, że zgrupowanie partyzanckie „Iskra” - „Brylaty”, a także struktury konspiracyjne z rejonu Ligotki Kameralnej, Rzeki, Tyry, Nieborów itd. mu nie podlegały. Mam podstawy sądzić, że Okręg IV to zasadniczo dotychczasowa placówka AK Bystrzyca nad Olzą plus - być może - placówka Jabłonków, które to w następstwie aresztowań związanych z rozbiciem Sieci „Augusta” oraz Podinspektoratu Cieszyn utraciły kontakt z AK i związały się z GL PPS.

Z kolei na to, że w skład Okręgu IV weszły też grupy konspiracyjne należące uprzednio do placówki AK Jabłonków, zdają się wskazywać poświadczone w szeregu źródłach, dość liczne informacje o łącznikach wysyłanych z Koszarzysk w okolice Stożka i Girowej, a także te dotyczące funkcjonowania bunkra w Boconowicach.

Przy okazji należy stwierdzić, że myli się Michał Heller, twierdząc, iż nie było kompanii GL PPS w rejonie Baraniej Góry. W maju 1943 roku dowodzący tamtejszą komórką GL PPS miał mieć pod swoją komendą 9 ludzi, ale już pod koniec tego liczba ta wzrosła do 52, by w ciągu kolejnych dziewięciu miesięcy dojść do 68.

Nie zdaje sobie nadto Heller sprawy z faktu, że kompania z Równicy i Orłowej, której istnienie kwestionował, to po prostu kompania ustrońska, z kolei kompania z Czantorii, o której pisał Zawada, której istnienie Heller też poddał w wątpliwość, to po prostu wywodzące się z AK zgrupowanie, którym początkowo dowodził Klemens Starzyk – „Szpak”, a następnie Jan Heczko – „Kikulok”.

Kiedy rok 1943 miał się już ku końcowi, miało dojść do narady, z której najwyraźniej pozostały jakieś dokumenty, którymi dysponował Stanisław Gojna, pisząc przywołany powyżej tekst. Oto bowiem czytamy w nim:

„Na Nowy Rok 1944 dowódcy grup partyzanckich zeszli się, by podsumować wyniki walk z okupantem.

Grupa I od maja do końca roku stoczyła 6 większych walk, w których straciła 4 zabitych i miała 5-ciu rannych. Niemców natomiast zabiła 16-tu i naliczono 20 rannych, których odnaleziono. Z różnych przygód partyzantów grupy I należałoby przytoczyć spotkanie z 6-cio osobowym patrolem policyjnym na Równicy - Orłowej. Wystraszeni niemieccy policjanci rzucili karabiny na ziemię i dwóch z nich łamaną polszczyzną tłumaczyli, że zmuszono ich do pełnienia obowiązku policyjnego. Ci dwaj pochodzili z Opolskiego. Partyzanci po rozbrojeniu puścili ich wolno.

Grupa III Okręgu licząca wówczas 52 partyzantów, zorganizowanych po 3 do 5 ludzi, potrafiła wykazać się dużymi sukcesami.

Przeprowadziła ona skuteczny atak na posterunek straży granicznej w Koniakowie, gdzie zdobyto kulomiot, 3 karabiny i dwie skrzynki granatów.

Zwycięskie potyczki przeprowadzono na Kozińcach i koło Andziałówki. Niemcy mieli straty w rannych i w obu wypadkach ratowali się ucieczką.

Nękanie Niemców - Umsiedlerów przeprowadzano systematycznie i wielu z nich porzucało swe domostwa, uciekając z terenów opanowanych przez partyzantów.

Partyzanci III Okręgu, za którymi szczególnie uganiali się niemieccy prześladowcy, dzięki ludności a zwłaszcza pasterzy owiec, unikali zasadzek i strat. W trzech większych potyczkach mieli tylko jednego zabitego i trzech rannych. Od strzałów partyzanckich zginęło 5-ciu Niemców, a 12 było rannych.

Partyzanci II Okręgu manewrowali na terenie Zaolzia. Byli świetnie uzbrojeni i umundurowani. Było ich 144 na apelu świątecznym. Cechowała ich karność i dyscyplina wojskowa. Do zadania grupy II należało uszkadzanie torów kolejowych na linii Jabłonków - Mosty z czego partyzanci znakomicie się wywiązywali.

Do grupy I Okręgu należała jeszcze podgrupa pod dowództwem Glajca - Linca, która operowała na odcinku Ustroń - Brenna - Orłowa. Druga zaś podgrupa Gomoły - Małego przeprowadzała sabotaże w rejonie Skoczowa i Goleszowa.

Konieczne jest tu kilka uwag. Przede wszystkim wkradł się tu błąd. Okręg II obejmował rejon Kończyce - Zebrzydowice. Tymczasem podane informacje ewidentnie odnoszą się do Okręgu IV. Z całą pewnością też nie było 144 partyzantów na apelu świątecznym. Tyle bowiem liczyła całość sił Okręgu. Stanowiło to przy tym ponad połowę sił, którymi dysponował wówczas „Jastrząb”. W pozostałych okręgach wyglądało to następująco:

Okręg I – 56 ludzi w ośmiu grupach /uzbr.: 2 pm, 24 kb, 22 dubeltówki, 28 szt. broni krótkiej/

kręg II – 10 ludzi w dwóch grupach /uzbr.: 3 kb, 1 dubeltówka, 6 szt. broni krótkiej/

Okręg III – 52 ludzi w sześciu grupach /uzbr.: 4 pm, 18 kb, 26 dubeltówek, 19 szt. broni krótkiej/

Zastanawia mnie jeszcze jedna kwestia związana z Okręgiem III, czyli rejonem Baraniej Góry. Kto objął dowództwo nad siłami III Okręgu po aresztowaniu Ernesta Legierskiego? Stanisław Gojna pisze, że w roku 1944 Okręgiem III dowodzili Kostrzewa i Marekwica. Ale w jakich dokładnie okresach?

Kolejne miesiące przyniosły dalszy wzrost szeregów. Warto w tym miejscu przywołać jeszcze taką oto informację (dotyczącą Okręgu IV, czyli okolic Bystrzycy n/Olzą i Jabłonkowa), która to pojawia się w opracowaniu Stanisława Gojny:

„Mimo strat w ludziach, Grupa partyzantów IV okręgu była bardzo silna. We wrześniu 1944 r. pod komendą Heczki - Jednorękiego było 214 partyzantów, zorganizowanych w 21 grupach. W lasach grupy zbierały się często przy ognisku i były odwiedzane przez poetę Jasiczka.”

Tak więc Okręg IV liczył w tym czasie 214 żołnierzy. Tymczasem w trzech pozostałych okręgach wyglądało to następująco:

Okręg I – 96 ludzi w ośmiu grupach /uzbr.: 5 pm, 31 kb, 12 dubeltówek, 32 szt. broni krótkiej/

Okręg II – 16 ludzi w dwóch grupach /uzbr.: 9 kb, 6 szt. broni krótkiej/

Okręg III – 68 ludzi w ośmiu grupach /uzbr.: 2 pm, 28 kb, 6 dubeltówek, 26 szt. broni krótkiej/

Jak wynika z protokołu przesłuchania Jana Spyry z 9 IX 1951 r., do jego pierwszego spotkania z Romanem Motyką - „Kopaczką”, reprezentującym PPS, doszło w kwietniu lub maju 1943 r. w Trzyńcu. Spotkanie miało charakter sondażowy i żadne konkretne ustalenia wówczas nie zapadły. Do kolejnego spotkania doszło we wrześniu 1943 r. w restauracji „Cyganka” w Wilchwach. Roman Motyka interesował się kwestią zaopatrzenia jednostek milicji PPS w środki bojowe i finansowe. Potwierdził przy tym, że siły podległe PPS liczą 1400 osób i że posiadają one w górach dwa oddziały partyzanckie. Rozmowy utknęły w martwym punkcie, bowiem Motyka uzależniał dalsze rozmowy oraz przekazanie swoich ludzi do AK od rozstrzygnięcia kwestii zaopatrzenia jednostek Gwardii Ludowej, a Spyra nie był upoważniony do podejmowania decyzji w tej sprawie, a ponadto był zaskoczony warunkami stawianymi przez Motykę, którego zapewnił jedynie, że poruszone przez niego problemy przedstawi osobiście inspektorowi Kuboszkowi do rozpatrzenia.

6 listopada 1943 r. w rozmowach, do których doszło w Trzyńcu, wzięli udział: dowódca wojskowy podinspektoratu Jan Lewiński - „Sas” oraz komendant WSOP Rudolf Geier ps. „Orłowski”. W trakcie rozmów ustalono preliminarz wydatków, jakie Inspektorat Rybnik ma ponieść w związku z przejęciem jednostek GL. Roman Motyka w trakcie spotkania miał stwierdzić, że teren Zaolzia od Bogumina po Jabłonków był opanowany przez GL PPS. Mieli oni nadto wykazać 8 plutonów Milicji PPS oraz dwa oddziały partyzanckie. Ustalono, że 3 grudnia „Orłowski” i Spyra spotkają się z dowódcą tych jednostek i nastąpi podział oddziałów PPS na oddziały WSOP i jednostki liniowe. Ponadto miano zdecydować o przydziale plutonu partyzanckiego GL PPS, operującego w rejonie Jabłonkowa i o ewentualnym połączeniu go z plutonem ustrońskim Zawady i oddziałami partyzanckimi AK. Decyzję tą pozostawiono Kuboszkowi . 4 grudnia 1943 r. nastąpiło przekazanie jednostek GL PPS do Armii Krajowej. Do spotkania kierownictwa PPS z przedstawicielami Inspektoratu AK, Spyrą i Geierem, doszło w Ustroniu, w domu Franciszka Zawady. Stamtąd uczestnicy spotkania udali się do przygotowanego lokalu konspiracyjnego w Ustroniu, gdzie nastąpiło ponowne omówienie warunków scalenia. Motyka oficjalnie przekazał Spyrze wykaz przekazanych członków PPS. Całość sił Gwardii Ludowej podporządkowanych rybnickiemu inspektoratowi AK wynosiła 648 członków oraz 28 partyzantów, stanowiących oddział leśny.

Rodzą się tu konkretne pytania. Przede wszystkim: co kryje się za tymi liczbami? Przypomnijmy, że wcześniej Roman Motyka twierdził, iż ma 1400 ludzi, a nadto wskazano na konieczność dokonania podziału oddziałów PPS na oddziały WSOP i jednostki liniowe. Tymczasem, o czym będzie mowa za chwilę 640 ludzi miało liczyć zgrupowanie GL PPS, dowodzone przez „Okularnika”, które to zostało w dniu 4 grudnia 1943 roku przekazane pod rozkazy „Orłowskiemu”, który wszak był komendantem WSOP w Podinspektoracie Cieszyn. Najwyraźniej chodzi o to samo zgrupowanie, o którym mowa jest powyżej. Trudno więc nie oprzeć się wrażeniu, że nie zostało tu ujęte zgrupowanie „Jastrzębia”, wobec którego najwyraźniej miano inne plany, do czego zresztą za chwilę wrócę. Oczywiście, nie zostały też przekazane Armii Krajowej plutony milicji PPS, które pozostały do dyspozycji partii i Delegatury Rządu.

W styczniu 1944 roku Inspektor Kuboszek podjął decyzję o reorganizacji Podispektoratu Cieszyn. Likwidacji ulec miał Obwód Jabłonków. Podinspektorat miał się odtąd składać z dwóch obwodów: Starocieszyńskiego, którym dowodzić miał Teofil Wita ps. „Gruby”, „Broda”, oraz Zaolziańskiego, którym to dowodzić miał „Czarny”.

25 stycznia 1944 r. Jan Spyra - „Lech”, Adolf Szewczyk - „Kowal” oraz Eugeniusz Górecki - „Leon” udali się do Marklowic, gdzie zostały omówione zasady reorganizacji Podinspektoratu. Na spotkanie nie dotarł „Orłowski”, któremu - jak zeznał Jan Spyra - w aktywnej i efektywnej pracy konspiracyjnej przeszkadzały obowiązki zawodowe i który z powodu pracy często nie mógł stawiać się na zebraniach dowództw.

Na przesłuchaniu w dniu 29 czerwca 1951 roku w PUBP Rybnik Jan Spyra zeznał, że Adolf Szewczyk ps. „Kowal”, dotychczasowy zastępca dowódcy batalionu Knurów, pod koniec 1943 roku desygnowany został na stanowisko dowódcy WSOP w Podinspektoracie Cieszyn (należy zaznaczyć, że o ile jednak Spyra twierdził, że Szewczyk został komendantem WSOP w Podinspektoracie, to on sam utrzymywał, że dowodzić miał nie tylko WSOP, ale całością sił Podinspektoratu). Jan Spyra mówił dalej:

„W tym celu Lech skontaktował Kowala z ps. Leon d-cą Obwodu Węgiel jako części składowej podinspekcji Cisu i z Orłowskim z Skoczowa jako dotychczasowego ogólnego d-cy WSOP podinspekcji Cis. Zmiana taka była konieczna, ponieważ Orłowski nie mógł podołać swym obowiązkom gdyż służba jego w akcyzie niemieckiej nie pozwalała mu na tak szeroko zakrojony plan działania. Wyjazd koncentracyjny w tej sprawie w styczniu u „Leona” nie doszedł do skutku, bo Orłowski jako dowódca nie przybył na zebranie. Przy wyjeździe Kowala i Lecha do Skoczowa do Orłowskiego /Gejer nazwisko/ ustalono nowe zebranie koncentracyjne, na którym miano podzielić funkcje podinspekcji Cisu. Na koncentracji tej, którą ustalono na dzień 27 lutego 44 mieli być obecni: - porucznik ps. Sas – d-ca wojskowy podinspekcji Cisu - Leon i Czarny – pierwszy – d-ca wojsk Obwodu Węgiel / Zaolzie; drugi – d-ca WSOP Obwodu Węgiel / Zaolzie - Okularnik ps. – d-ca wojskowy Koła to jest grupy 640 ludzi przejętych w dniu 4 grudnia 43 przez Orłowskiego od ugrupowania socjalistycznego Motyki ps. Kopaczka późniejszego przedstawiciela Rządu Londyńskiego na Kraj – Woj. Śląskie i jego głównego pomocnika Zawady Franciszka Ustroń Zibnnmeisterstrasse 33. Kowal jako proponowany d-ca całości WSOP na całą podinspekcję Cisu i Rybitwy, Lech jako przedstawiciel sztabu Inspekcji Cisu i Rybitwy AK w charakterze zastępcy Inspektora Kuboszka.”

Wróćmy jednak do spotkania z 25 stycznia 1944 roku. W jego trakcie omawiano m.in. kwestię reorganizacji Podinspektoratu, co związane było z planami likwidacji Obwodu Jabłonków i wprowadzenia podziału terenu na dwa obwody. Obwód Zaolzie miał przejąć północną część Obwodu Jabłonków i odtąd rozciągać się miał od Bogumina do Trzyńca. Z kolei Obwód Starocieszyński miał przejąć nie tylko okolice Jabłonkowa, ale także okolice Kończyc Wielkich i Małych, Zebrzydowic, Kaczyc i Marklowic Górnych, który to teren uprzednio podlegał pod Obwód Karwina. Przeciwko temu zaprotestował „Czarny”, argumentując to tym, iż posiada zorganizowane komórki w wymienionych miejscowościach i nie chciałby tracić tych ludzi, których działalność zaczęła przynosić efekty. Podobnie sytuacja wyglądała w Czeskim Cieszynie, który według planów, również miał wejść do Obwodu Starocieszyńskiego, a dotąd podlegał pod Obwód Jabłonków.

Warto dodać, że według Michała Hellera w rejonie Zebrzydowic istniało zgrupowanie AK w sile dwóch - trzech kompanii. Zapewne chodzi tu o część zgrupowania WSOP zorganizowanego przez „Czarnego”, z którego to w styczniu 1944 r. wydzielono komórki WSOP działające w kopalniach Zagłębia Karwińsko - Ostrawskiego.

Nadto, w północnej części Zaolzia funkcjonował w tym czasie batalion AK, którym dowodził „Leon”. Adolf Szewczyk w trakcie przesłuchania w UBP w dniu 29.11.1949 r., stwierdził, że w trakcie, kiedy był komendantem Podinspektoratu Cieszyn, poznał dowódcę batalionu na Zaolziu – Michalskiego (w rzeczywistości Góreckiego) – „Leona”, a także pięciu dowódców kompanii, którzy podlegali dowódcy batalionu „Leonowi”. Szewczyk zeznał, że tymi dowódcami kompanii byli:

„ps. „Kuźnia”, który był nauczycielem, a w tym czasie pracował na kopalni w Karwinie, ps. „Czarny” d-ca kompanii z zawodu kolejarz, „Bystry” d-ca kompanii, „Parys” również d-ca kompanii oraz jeszcze jeden, którego sobie nie mogę przypomnieć.”

Adolf Szewczyk stwierdził ponadto, że poszczególne kompanie liczyły od 80 do 150 ludzi. Z zeznaniem tym koresponduje informacja z raportu Jana Spyry z 25 stycznia 1944 roku, w którym podał on, iż w trakcie zebrania, które odbyło się tego dnia w Marklowicach, „Leon” przedstawił rozmieszczenie podległych mu plutonów:

Darków, Frysztat Wschodni, Frysztat Zachodni – 1 pluton Marklowice Górne, Marklowice Dolne, Zebrzydowice – 1 pluton Piotrowice, Piersna, Zawada, Stare Miasto, Kąkolna – 1 pluton Raj, Kończyce Małe, Kończyce Wielkie – 1 pluton Kaczyce, Stonawa, Łąka, Olbrachcice – 1 pluton Karwina – 1 pluton Orłowa (obóz polski) – 2 plutony Dąbrowa, Orłowa, Łazy – 1 pluton Lutynia Polska i Niemiecka, Dziećmarowice - 1 pluton Błędowice, Datyń, Szumbark Żywocice, Hermanice, Szobiszowice, Szonów – 1 pluton Cierlicko Dolne i Górne – 1 pluton Stanisławowice, Mistrzowice-Koniaków, Grodzisko – 1 pluton Pietwałd, Poręba, Rychwałd, Sucha Górna i Dolna, Sucha Średnia – 1 pluton

„Leon” zastrzegł przy tym, że dane te nie są kompletne, jako że posiada jeszcze jednostki w okolicach Cieszyna i Cierlicka, o których informacje zobowiązał się dostarczyć w raporcie za miesiąc luty. Podejrzewam, że może tu chodzić o oddział partyzancki, którym dowodził najpierw Augustyn Krótki ps. „Sztubak”, a następnie por. Józef Kamiński - „Strzała” i który operował w tamtym rejonie, a także o będącą jego oparciem siatkę terenową.

Niezależnie od tego, na terenie tym funkcjonowała sieć WSOP, którą zorganizował „Czarny” z pomocą Józefa Maćkowiaka, którego to w czerwcu 1943 Jan Spyra skierował na Zaolzie z zadaniem tworzenia WSOP w kopalniach Zagłębia Karwińsko-Ostrawskiego.

Dodatkowo na terenie Zaolzia struktury konspiracyjne tworzył Bronisław Wilkus, który początkowo zajął się organizowaniem punktów kontaktowych, a następnie przystąpił do działań wywiadowczych, zbierając materiały dotyczące produkcji broni w zaolziańskich fabrykach zbrojeniowych. Zorganizowane przez Wilkusa jednostki podjęły następnie akcje sabotażowe w kopalniach Zagłębia Karwińskiego, a także prowadziły akcje pomocy dla rodzin polskich, dostarczając potrzebującym pieniądze i kartki żywnościowe. Czy zostały one w którymś momencie włączone do struktur batalionu „Leona” bądź do WSOP, czy też funkcjonowały jako oddzielny pion (na przykład w ramach Kedywu lub wywiadu), tego nie wiem.

Nie zapominajmy też o zgrupowaniu GL PPS, którym dowodził „Okularnik” i które najwyraźniej zostało włączone do WSOP, o czym zdaje się świadczyć informacja, iż zostało ono przejęte przez „Orłowskiego” Przy okazji rodzi się pytanie, czy ów „Okularnik” to nie jest czasem Ludwik Rychły, który to miał dowodzić konspiracją socjalistyczną na Zaolziu, w północnej i centralnej jego części (aż po Bystrzycę nad Olzą).

A co z Obwodem AK Jabłonków? Wydaje się, że po aresztowaniach, które miały miejsce w roku 1943, tamtejsze struktury Armii Krajowej w sporej części trafiły pod skrzydła Gwardii Ludowej PPS. A kto w tym czasie dowodził Obwodem Jabłonków? Czy czasem nie dr Bogdan Soroka, który działał niezwykle aktywnie na tym terenie (przede wszystkim w okolicach Trzyńca) do grudnia 1943 roku, kiedy to na jego ślad trafiło gestapo, po czym musiał uciekać, by ostatecznie dołączyć do partyzantki operującej w rejonie Baraniej Góry?. Teza ta wydaje mi się najbardziej prawdopodobna.

Z kolei wydaje się, że Obwodem AK Cieszyn w tym czasie dowodził już Emil Rychły z Istebnej, o którym Józef Mazurek napisał, że stał na czele struktur obejmujących teren „od Cieszyna przez Ustroń – Wisłę po Istebną – Koniaków – Jaworzynkę”. No, chyba że jednak komendantem tego obwodu był mjr Józef Gajdzica z Ustronia, który to jednak został aresztowany w kwietniu 1944 roku. W takim wypadku na czele Obwodu Cieszyn Emil Rychły stanąłby dopiero po jego aresztowaniu. Są to jednak jedynie spekulacje. Brak jest przy tym źródeł, które pozwoliłyby je zweryfikować.

Planowany obwód starocieszyński ewidentnie pokrywać się miał z terenem działania zgrupowania GL PPS, którym dowodził Karol Schreiber - „Jastrząb”, a które to przedstawiało sobą siłę batalionu. Z kolei AK, zwłaszcza po aresztowaniu Jana Chraściny i Rudolfa Kowali, a przede wszystkim Jana Cięgla, który załamał się w śledztwie, wydając kolejne osoby, nie dysponowała na tym terenie liczącymi się strukturami, poza tymi, które funkcjonowały w ramach WSOP. Pozostałe (szczątkowe i w dużej mierze rozproszone) grupy AK, które tu się jeszcze ostały, w tej sytuacji winny były zostać włączone albo do WSOP, albo do zgrupowania „Jastrzębia”.

Natomiast w północnej części Zaolzia AK dysponowała stosunkowo silnym batalionem „Leona”, który dodatkowo przejąć miał grupy akowskie z okolic Trzyńca, które to zostały „osierocone” po tym, jak miasto to opuścił doktor Soroka, który to - zagrożony aresztowaniem - zmuszony był się stąd ewakuować. Zgrupowanie GL PPS z tego terenu, dowodzone przez „Okularnika”, najwyraźniej włączone zostało w całości do WSOP.

A co z okolicami Bogumina? Otóż przeglądając dokumenty ZBOWiD-u Województwa Katowickiego, natrafiłem na teczkę osobową Ludwika Łogiewy ps. „Dobosz” z Bogumina na Zaolziu; w ankiecie kandydata na członka ZBOWiD-u Ludwik Łogiewa tak opisał swoją działalność konspiracyjną:

1941, maj, czerwiec i lipiec - „praca organizacyjna na terenie Odcinka Zaolzia, następnie przerwa w łączności ze względu na aresztowania”, Od 1942, od sierpnia - „samodzielna jednostka sabotażowa obejmująca Bogumin i Okolice, Kierownik Ruchu Oporu”.

Mniej więcej podobnie rzecz opisana jest w załączonym życiorysie autorstwa Ludwika Łogiewy. Ale w jego teczce znajduje się też oświadczenie, pod którym podpisali się Józef Maulc i Tadeusz Tarkota, podkomendni Łogiewy, w którym stwierdzili oni, że ten związał się z AK w roku 1939 (przy czym raczej winniśmy tu mówić o którejś z lokalnych organizacji konspiracyjnych, być może o organizacji inż. Kwaśnickiego, która następnie weszła w skład ZWZ) i że wskutek aresztowań, do których doszło w lipcu 1941 roku, miał utracić z nią kontakt („Łogiewa uniknął aresztowania, ale stracił kontakt z AK”). Później miał wznowić działalność, przy czym brak jest adnotacji, czy prowadził ją w ramach AK, czy też w ramach jakiejś innej struktury bądź też „na dziko”. Działalność ta (zapoczątkowana w sierpniu 1942 roku) miała polegać przede wszystkim na organizowaniu akcji sabotażowych (przede wszystkim na kolei). Nadto miał on organizować pomoc dla osób przetrzymywanych w obozie pracy, przede wszystkim dla trzymanych tam Polaków, a także ukrywać dezerterów (Polaków) z armii niemieckiej („w zamian za dostarczenie broni”).

Natomiast jedno nie ulega wątpliwości - Ludwik Łogiewa ze swoimi ludźmi nie podlegał pod batalion „Leona”. Kwestią otwartą pozostaje więc sprawa jego podległości - czy mamy tu do czynienia z jednostką Związku Odwetu / Kedywu, czy może ze strukturą WSOP-u (przy czym, z uwagi na użycie sformułowania „samodzielna jednostka sabotażowa obejmująca Bogumin i Okolice”, bardziej prawdopodobne zdaje się być to pierwsze). Ale nie da się też wykluczyć, że chodzi o oddział „dziki”, nie będący na ten moment częścią żadnej większej całości.

Tymczasem w związku z aresztowaniem ppor. Kuboszka i przejęciem funkcji inspektora rybnickiego przez Pawła Cierpioła - „Makopola” w marcu 1944 r. realizacji części podjętych ustaleń zaniechano. W dalszym ciągu więc istniał podział na trzy obwody. Nadto nowy inspektor odwołał z Zaolzia Teofila Witę, który otrzymał stanowisko w sztabie Inspektoratu i który odtąd był jego prawą ręką.

Z protokołu przesłuchania Jana Spyry z 10 września 1951 r., dowiadujemy się, że Adolf Szewczyk przez cały ten czas pracował w kopalni „Piotr-Paweł” w Knurowie, a łączność z podległymi strukturami utrzymywał za pośrednictwem łączników, przy czym dodatkowo dwa razy w miesiącu jeździł na Zaolzie. Wiele wskazuje na to, że to właśnie było przyczyną odwołania go z funkcji komendanta Podinspektoratu.

Jak wynika z pracy Michała Hellera, po ustąpieniu ppor. „Kowala” z funkcji podinspektora cieszyńskiego przejściowo funkcję tę objął Roman Motyka z PPS. Zresztą pozwolę sobie przytoczyć informujący o tym fragment z pracy Michała Hellera:

„Roman Motyka w zabudowaniach Smelików w Kończycach Wielkich zainstalował radiostację, za pomocą której wraz z Bolesławem Smelikiern porozumiewał się ze swymi przełożonymi. Najprawdopodobniej była ona własnością Delegatury Rządu na Śląsku. W związku z ustąpieniem z powodu zagrożenia ppor. rezerwy Kowala (pseud.) ze stanowiska podinspektora Waty, piastowanego przezeń od 1942 r., funkcję tę czasowo przejął R. Motyka. Otrzymał on w kwietniu 1944 r. w Radzionkowie do pomocy por. rezerwy inż. Tadeusza Kamlińskiego pseud. Buszmen, również członka PPS, który w przyszłości miał zostać dowódcą podinspektoratu cieszyńskiego. Podinspekorat ten dzielił się wówczas na trzy obwody: Jabłonków – kryptonim Wylew, Cieszyn – kryptonim Wahadło i Karwina – kryptonim Węgiel. [...] Porucznik rezerwy inż. Tadeusz Kamliński, pseud. Buszmen, Kropidło, po przybyciu w kwietniu 1944 r. na teren Śląska Cieszyńskiego zajął się likwidacją napięć pomiędzy kierownictwem zgrupowania AK w rejonie Zebrzydowic, które liczyło 2 – 3 kampanie (Krop, Foltyn, Bubik, Blacha), a podinspektorem Romanem Motyką. Dowódcy akowscy nie chcieli uznać nad sobą zwierzchnika należącego do PPS. Buszmen (pseud.), pełniący obowiązki podinspektora po R. Motyce, wprowadził też obowiązkowe składki od członków AK, wynoszące 1 markę miesięcznie. Z tego pomysłu niebawem jednak zrezygnowano, gdyż dowódcy, bojąc się ściągać składki od mniej pewnych członków, płacili je za nich sami. Tadeusz Kamliński mianował swym zastępcą Karola Żbela.”

Należy podkreślić, że Michał Heller w jednym się tu z całą pewnością myli... Nie mógł „Kowal” objąć funkcji podinspektora już w roku 1942, jako że w tym czasie Podinspektoratem, aż do czasu swego aresztowania w styczniu 1943 roku dowodził Hałaczek. Ale idźmy dalej... Bo oto Michał Heller w swej pracy pisze:

„W czerwcu 1944 roku Tadeusz Kamliński zlikwidował bardzo groźnego żandarma z Kończyc i zagrożony musiał opuścić teren. Ciało Niemca ukryto tak dobrze, że władze okupacyjne nie odnalazły go. Mimo to. „Buszmen” opuścił teren Zaolzia.”

Mniej więcej w tym samym okresie pojawiły się sygnały, że gestapo wpadło na trop dowódcy batalionu AK Knurów Maksymiliana Chroboka. Zagrożony aresztowaniem Adolf Szewczyk zbiegł na Zaolzie, gdzie odtąd przebywał (w sztabie dowódcy obwodu Zaolzie „Leona”). Przez kilka kolejnych miesięcy dowodził siłami Podinspektoratu z terenu Zaolzia.

Przesłuchiwany w dniu 25 września 1951 roku Roman Geier - „Orłowski”, zeznał, że w maju 1944 roku otrzymał wezwanie do niemieckiego wojska, o czym zawiadomił swoich przełożonych. Kilka tygodni później zgłosił się do niego Adolf Szewczyk - „Kowal”, który stwierdził, że meldunek w tej sprawie przyszedł zbyt późno, by można było w tej sprawie skutecznie interweniować. W tej sytuacji „Kowal” nakazał „Orłowskiemu” zdanie spraw organizacyjnych i finansowych por. „Sasowi”.

Pod koniec 1944 r. „Kowal” wrócił na teren powiatu rybnickiego i dołączył do oddziału partyzanckiego dowodzonego przez Pawła Góreckiego - „Hanysa”. A kto po nim objął funkcję komendanta Inspektoratu, jako że w międzyczasie jego teren wyłączony został ze składu Inspektoratu Rybnik i odtąd funkcjonował ponownie jako osobny inspektorat (o krypt. „Wata”)? W tym miejscu wrócę na moment do oświadczenia Eugeniusza Góreckiego - „Leona”, w którym napisał on, iż był on „komendantem tajnej organizacji ZWZ, kryptonim „Węgiel – Wata” na terenie Bogumin – Karwina – Cieszyn – Jabłonków”. Możemy stąd wnosić, że on to objął funkcję komendanta Inspektoratu „Wata” ...

Dodajmy na koniec, że w ramach planów Odtwarzania Sił Zbrojnych na Śląsku Cieszyńskim odtworzony miał zostać 4 pułk strzelców podhalańskich. Jesienią 1944 roku jego dowódcą mianowany został ppłk Feliks Gross ps. „Lotka”.

Wojciech Kempa

Powyższy tekst pochodzi z opracowania OKRĘG ŚLĄSKI ARMII KRAJOWEJ, wydanego w 2016 roku przez Śląskie Centrum Kultury z siedzibą w Siemianowicach Śląskich. Można je nabyć także przez internet:

http://allegro.pl/show_item.php?item=6329968136