Ostatnio pisałem o odbudowie struktur AK na Śląsku Cieszyńskim po katastrofie, jaką były aresztowania w roku 1943:

http://slaskipolska.pl/artykuly/769-odbudowa-struktur-ak-na-slasku-cieszynskim

Przenieśmy się teraz z okolice Strumienia. Otóż Ernest Szymiczek, dowódca miejscowej kompanii AK, pisze w relacji z dnia 19.10.1963 roku, która to relacja znajduje się w Książnicy Cieszyńskiej i w której to opisał działalność placówki ZWZ - AK Strumień, iż jej „pierwszym komendantem był „nieżyjący obecnie” ppor. Rychlik Rudolf, zamieszk. w Zabłociu”.

Dodajmy w tym miejscu, że jak wynika z zeznania złożonego w dniu 4 kwietnia 1949 roku przez Adolfa Rosensztraucha, który po wojnie zmienił nazwisko na Jan Różycki, początkowo miejscową placówką ZWZ dowodził Ferdynand vel Rodowid Sosna z Pruchnej (on to wciągnąć miał do organizacji Adolfa Rosensztraucha).

Rodowid Sosna, przesłuchiwany w dniu 11 stycznia 1949 roku, zeznał, iż był dowódcą PSZ w Pruchnej, gdzie miał zorganizowanych pięć drużyn (każda w składzie pięciu ludzi), którymi to dowodzili: Adolf Śliż, Emil Łomozik, Faustyn Wranka, nauczyciel Wróbel oraz Józef Szatkowski. Następnie Rodowid Sosna dodał:

„Ja z kolei byłem podległym szefowi powiat. a raczej jego inspektorowi Brannemu /Zaolzie/ i Żebrokowi, który pochodził z Cieszyna.”

W trakcie przesłuchania utrzymywał on, że po aresztowaniach, które miały miejsce wiosną 1941 roku na Śląsku Cieszyńskim, stracił on kontakt z przełożonymi, więc wyłączył się z działalności konspiracyjnej. Kiedy nowe dowództwo nawiązało z nim kontakt, odmówił podjęcia na nowo działalności, za co uznano go za dezertera.

W tych okolicznościach dowodzenie na tym terenie przejąć miał Adolf Rozensztrauch, który po wojnie zmienił nazwisko na Różycki. Wkrótce został on jednak powołany do niemieckiego wojska, z którego to po roku zdezerterował, po czym ukrywał się w Wiśle Małej, w domu Augustyna Kuboszka. Tam też ukrywał się wtedy Rodowid Sosna. Tak było do czasu, kiedy do wojska powołany został syn gospodarza, który to zdezerterował i zmuszony był ukrywać się. W związku z tym Rodowid Sosna przeniósł się do Pawła Dudy w Pruchnej, gdzie ukrywał się wraz z Erwinem Florkiem, szwagrem Dudy, do końca niemieckiej okupacji.

Rodowid Sosna, wcześniej noszący imię Ferdynand, będąc przesłuchiwanym na UB, ewidentnie starał się pomniejszyć swoją rolę. Funkcjonariusze UB najwyraźniej nie dali temu wiary, a zwłaszcza twierdzeniom, że po roku 1941 roku jego relacje z ludźmi z ZWZ / AK miały jedynie charakter towarzyski i że nie był on już wówczas zaangażowany w działalność konspiracyjną. Zresztą mieli ku temu powody, zwłaszcza w postaci doniesień agenturalnych, jak chociażby tego z dnia 28 kwietnia 1948 roku, w którym mogli przeczytać:

„Informator ps. „Wolność” podaje, że w czasie okupacji niemieckiej na terenie Strumienia istniała org. od wiosny 1942 roku pod nazwą Krajowe Siły Zbrojne 4 p.s.p. Cieszyn, do której należał Sosna wójt z Pruchnej powiat Cieszyn.”

W piśmie szefa PUBP w Cieszynie do szefa PUBP w Bielsku z 7 stycznia 1949 roku możemy przeczytać, iż Sosna był w ZWZ, potem w AK, a na końcu w WIN-e. Interesujący jest też fragment dotyczący jego oficjalnej aktywności w okresie powojennym:

„Po wyzwoleniu w maju objął stanowisko komendanta M.O. w Pruchnej i był na stanowisku tym do czasu rozwiązania M.O. w Pruchnej, t.j. do maja 1945 roku. W czerwcu tego samego roku został wybrany wójtem gminy Pruchnej, na którym to stanowisku był do 1947 roku.”

Dodajmy, że w trakcie rewizji przeprowadzonej w jego domu znaleziono karabin wraz z amunicją. Sosna zarzekał się, że karabin oraz amunicję mu podrzucono. Z kolei w kwestii swojej aktywności powojennej w organach władzy powiedział:

„Po wyzwoleniu byłem w Milicji w Pruchnej a po zlikwidowaniu Posterunku M.O. w Pruchnej zostałem wybrany wójtem gminy i pełniłem obowiązki wójta do 1947 r. Od 1947 r. pracowałem na 10 ha gospodarstwie, które otrzymałem z Reformy Rolnej, do chwili mnie aresztowania.”

Z kolei zajrzyjmy do protokołu przesłuchania Jana Adolfa Różyckiego z Zarzecza, który to wcześniej nazywał się Adolf Rosenstrauch /prot. z 4 grudnia 1949 roku/. Dowiadujemy się z niego, że plut. piechoty Różycki, (Rosenstrauch), który przed wojną był członkiem Związku Strzeleckiego, do PSZ wstąpił wiosną 1940 roku, przy czym zwerbował go Ferdynand Sosna ps. „Wojmusił” (pseudonim Sosny w dalszej części przesłuchania to „Wojmunt”). Różycki otrzymał pseudonim „Łosoś” i objął funkcję dowódcy plutonu. Pluton „Łososia” liczyć miał 54 ludzi i podzielony był na trzy drużyny, którymi dowodzili: Wilhelm Parma, J. Mikołajczyk i Franciszek Krzempek. Wszyscy oni mieszkali w Zarzeczu. Różycki zeznał dalej:

„Co tydzień jeździł do mnie Sosna, któremu składałem raporty o działalności organizacyjnej, kontakt z Sosną trwał przez 12 miesięcy. Po tym okresie czasu został zerwany z Sosną, na jakiej podstawie nie jest mi wiadomo, do mnie zgłosił się por. Rychlik, który oznajmił mi że z dniem tym zostaje moim d-cą.”

Dopytywany przez przesłuchującego Różycki przyznał, że wiedział o ciążącym na Sośnie zarzucie dezercji, o czym miał się on dowiedzieć, kiedy ukrywał się wraz z nim u Augusta Kuloszka (tak w tekście) w Wiśle Małej. Warto przy tym zauważyć, że sam Sosna twierdził, iż dowodził jedynie grupą w Pruchnej, podczas gdy z zeznania Różyckiego wynikałoby, iż był on dowódcą placówki. Ale idźmy dalej:

„Na rozkaz Rychlika z 1941 na 1942 r. brałem udział w zebraniu konspiracyjnym w m. Zbytków u stolarza Sikory.”

Różycki powiedział, że w zebraniu tym brało udział dziesięciu ludzi, przy czym jednym z jego uczestników miał być Jerzy Pomykacz, który zdaniem Różyckiego był dowódcą jednego z plutonów w placówce dowodzonej przez por. Rychlika. Różycki dowodził plutonem do lutego 1942 roku:

„D-cą plutonu byłem do czasu powołania mnie do do wojska niemieckiego tj. 9 II 1942. Odchodząc do wojska d-cą został mianowany Parma Wilhelm jako były mój zastępca.”

Różycki (Rosenstrauch) służył w wojsku niemieckim od 9 lutego 1942 roku do 1 lutego 1943 roku, po czym zdezerterował i od 15 lutego 1943 roku do 27 lutego 1945 roku, tj. do wkroczenia na tereny wojsk sowieckich, ukrywał się u Augusta Kuloszka w Wiśle Małej. Dopytywany, czy zna Brannego i Żebroka, stwierdził, iż Leon Branny, który był nauczycielem (prawdopodobnie w Kończycach), a także Rudolf Żebrok z Cieszyna są mu znani, ale nie ma z nimi kontaktu.

O czym była mowa przed chwilą, zdaniem Różyckiego, jednym z plutonów dowodził Jerzy Pomykacz. On sam ów fakt potwierdził, przy czym według protokołu z zeznania złożonego przez niego w dniu 5 marca 1946 roku miał on dowodzić zorganizowanym przez siebie oddziałem w Dobrodzieniu od 1940 roku do 1942 roku, kiedy to został czasowo uwięziony przez Niemców.

Z kolei plutonu z Zarzecza tyczy się Doniesienie informacyjne nr 3-II agenta „Leszka” z 16.12.1949 roku:

„Jeżeli chodzi o resztę członków AK podejrzewam, że w drużynie Krzempka Franciszka /Gołysz/ byli: Kanafek Ludwik, Pisarek /specjalny/ drugi Pisarek /brat Specjalnego/, Folek Teofil, Herok Wilhelm /nie żyje/, Herok Ludwik, Kucz Franciszek /Kuczek/ Mikołajczyk Józef /Hany Mieszkowej/, Krzempek Ludwik /Pychaczow nie żyje/ Krzempek Wiktor /Pychaczow zdaje się taksamo nie żyje/, Krzempek Władysław /Pychaczow/, Mikołajczyk Teofil /Kuboszow/, Dziebdziel Jan /Firutow/, Łukoszek Franciszek /Franco/, Kumoszek Józef /Wawrzwoniow/, Mikołajczykj Franciszek /Decow/ i Kajstura Józef /Kuczow/.

Jeżeli chodzi o tereny drużynowych Parmy Wilhelma i Mikołajczyka Jana to narazie trudno mi sobie wyobrazić skład ich drużyn.”

W którymś momencie musiało dojść więc do podzielenia placówki dowodzonej przez por. Rychlika, skutkiem czego plutony z Pruchnej i Zarzecza zostały z niej wyłączone i zapewne funkcjonowały odtąd jako odrębna placówka.

Tymczasem przejdźmy do tego, co napisał Ernest Szymiczek na temat Rudolfa Rychlika:

„Wymieniony zdołał ujść policji i gestapo w czasie pierwszych masowych aresztowań przed inwazją na Francję (24.4.1940) - pamiętam ten dzień, bo w chwili aresztowania były moje urodziny. Od tego czasu z ukrycia kierował działalnością organizacji. Latem 1942 r. został ś.p. Rychlik w czasie obławy ciężko postrzelony, a przewieziony do szpitala w Jastrzębiu - zmarł.”

Dodajmy, że - jak wynika ze sprawozdania Podinspektoratu Cieszyn za pierwsze półrocze 1942 roku, a także z wykazu awansowanych pośmiertnie z 10 XI 1942 r. - zdarzenie to miało miejsce w kwietniu 1942 roku. Ale wróćmy do tego, co napisał Ernest Szymiczek w relacji z 19.10.1963 roku:

„Kilka dni po tym fakcie przez punkt kontaktowy zostałem powiadomiony o odprawie, na której otrzymałem rozkaz przejęcia dowództwa po nieżyjącym Rychliku. W zasięgu Strumienia pozostawały: Zabłocie, Bąków, Zbytków, Pawłowice, Bzie, Jarząbkowice, Drogomyśl, Mnich, Chybie, Ochaby, Nierodzim, Skoczów. W tej ostatniej miejscowości, ponieważ otrzymałem meldunki, że istnieje organizacja - nie rozwijaliśmy większej działalności poza wyznaczeniem trzonu organizacyjnego.

Stadium organizacyjne w poszczególnych miejscowościach przedstawiało się różnie. Były ośrodki „przeorganizowane”, na co zwracałem niejednokrotnie w meldunkach i na odprawach uwagę, gdyż oczywiste było, że przy wysokim stanie osobowym - mimo zaprzysiężenia - ścisłej konspiracji nie da się utrzymać. [...] Grupa Strumień z wyszczeg. miejscowości była rejestrowana jako III kompania III batalionu IV PSP Cieszyn.”

Więcej informacji przekazał tu Michał Heller, który w pracy Ruch oporu na Śląsku Cieszyńskim napisał:

„W okolicach Strumienia działała też ściśle związana z organizacją August konspiracja wojskowa. Ogarnęła ona swoim zasięgiem szereg okolicznych wsi. Pod koniec 1941 r. z połączonych komórek ruchu oporu utworzono 3 kompanię 3 batalionu 4 Pułku Strzelców Podhalańskich. Dowódcą jej został ppor. Rudolf Rychlik, a po jego aresztowaniu w 1942 r. i rozstrzelaniu - nauczyciel ppor. Ernest Szymiczek. Pracował on również w organizacji August. W skład wymienionej kompanii wchodziły:

pluton Strumień - dowódca kupiec Teofil Zieleźnik z Zarzecza - pluton liczył około 50 zaprzysiężonych ludzi, a w jego skład wchodziły drużyny: Bąków, Zbytków, Zabłocie i Strumień (drużyna Jana Wrony);

pluton Chybie – dowódca Władysław Ryszka - pluton liczył około 90 - 100 zaprzysiężonych ludzi, przejawiał dużą aktywność, a składał się z trzech drużyn: Chybie, dowódca inż. Kopel, Mnich - dowódca Józef Janik, Zarzecze - nazwisko dowódcy nie jest znane;

pluton Ochaby - dowódca Brud ze stadniny koni - pluton liczył około 30 zaprzysiężonych ludzi i składał się z dwóch drużyn: Ochaby - drużynowy Kajetanowicz (do czasu uwięzienia go), były dyrektor stadniny koni, Drogomyśl - drużynowy Jerzy Pomykacz, były kierownik szkoły w Drogomyślu;

pluton Golasowice - dowódca Fryderyk Król - pluton dopiero tworzono i chociaż organizacyjnie należał on do Strumienia, to jednak interesował się nim głównie inspektor Władysław Kuboszek, a w skład tego plutonu wchodziły drużyny: Jarząbkowice, Golasowice i Pawłowice.

W kompanii organizowano regularne zbiórki, szkolenia i odprawy. Współpracowano ściśle z organizacją wywiadowczą August. Czyniono znaczne wysiłki celem podtrzymania ducha polskiego w społeczeństwie. Zdążono zabezpieczyć zbiór polskich książek w zabudowaniach uwięzionego kierownika sokoły Karola Żwaka w Drogomyślu, który następnie potajemnie rozprowadzono i czytano. Słuchano też polskich audycji radiowych, rozpowszechniano prasę konspiracyjną. Dużą wagę przywiązywano też do śpiewania polskich pieśni.

W rejonie Strumienia i Chybia silnie rozwinięta była akcja socjalna. Najwięcej zasług w jej organizowaniu położył wikary z parafii strumieńskiej - ks. Emil Skudrzyk. Zdołał on zebrać od zaufanych Polaków znaczne sumy. Ksiądz Skudrzyk zajmował się też wypożyczaniem polskich książek z biblioteki własnej i parafialnej. Ponieważ rejon ten był stosunkowo zamożny, a żywności tu nie brakowało, przeto nie zachodziła potrzeba wspomagania ludzi. Zebrane pieniądze przeznaczano więc na zakup broni. Część tych kwot przekazywano J. Margiciokowi, który rozdzielał je między Polaków mieszkających w skupiskach miejskich na Zaolziu. Broń nabywano od żołnierzy niemieckich, stacjonujących w stadninie koni w Ochabach. Akcją tą kierował dowódca konspiracji w tej miejscowości - plutonowy Brud. Ogółem zakupiono około 60 - 70 sztuk różnego rodzaju broni, którą posługiwali się m.in, Hałaczek, inspektor Kuboszek i inni. Pochodziła ona w znacznej części ze składu polskiej broni, którą Niemcy przejęli w czasie kampanii wrześniowej. Od 1941 r. do chwili aresztowania dowódcy kompanii ppor. Ernesta Szymiczka (w czerwcu 1943 r.) przeprowadzono 4 koncentracje (m.in. w Pastwiskach w 1942 r., w Rychwałdzie w 1942 - 1943 r.), na których omawiano sytuację polityczną i przeprowadzano ćwiczenia w strzelaniu z broni. Kompania posiadała też magazyn broni u właściciela sklepu Adolfa Bojdy w Zbytkowie.”

Sporo zamieszania wprowadza nam tu zeznanie Adolfa Bojdy, który w trakcie przesłuchania na UB powiedział, że Krzempek Antoni był dowódcą drużyny w Strumieniu, zaś plutonem w Strumieniu dowodził Wrona Józef, z kolei plutonem Zbytków dowodzić miał Niemczyk, a plutonem z Zarzecza - Parma.

Oczywiście, należy mieć świadomość, że obsada poszczególnych plutonów i drużyn ulegała zmienia, jednakże na jedną rzecz warto zwrócić uwagę - nie wydaje się, by pluton z Zarzecza, którym dowodził Wilhelm Parma wchodził w skład kompanii Strumień.

Tymczasem powróćmy do tego, co napisał Ernest Szymiczek w cytowanej uprzednio relacji:

„W 1943 r. na szczeblu dowódców kompanii nastąpiło rozdzielenie funkcji. Sprawy czysto wojskowe przejął dowódca kompanii - został nim nieżyjący już nauczyciel z Zarzecza ppor. Sochacz (imię zapomniałem) - zginął w Oświęcimiu, a resztę spraw przekazano szefowi kompanii, którym zostałem ja.”

W swojej relacji Ernest Szymiczek opisał niektóre przeprowadzone przez jego kompanię akcje:

1) Rozumiejąc, że bez posiadania broni nie można myśleć o poważniejszych akcjach, zwróciłem uwagę na Stadninę Ogierów w Ochabach, gdzie stacjonowało około 20 - 30 żołnierzy Wehrmachtu. Dowódca plutonu w Ochabach nieżyjący już plutonowy rezerwy ś.p. Brud - pracownik tejże stadniny wraz ze swoją grupą podjął się tego zadania.

Rezultatem było zgromadzenie czterech karabinów piechoty i zwłaszcza dużej ilości amunicji, o którą było dużo łatwiej (około 3.000 sztuk). Zdobyto również 2 szt. broni krótkiej z potrójnymi magazynkami. Broń tą na rozkaz jednak dow. batalionu przetransportowaliśmy do Cz. Cieszyna do starej Cegielni. Otrzymałem jedynie zezwolenie zatrzymania 1 szt. broni krótkiej, którą nosiłem. Drugi browning widywałem później u Hałaczka - Cebuli, jednak wolałem mu nie wspominać, że pochodzi od nas. Dobrze się stało, bo w czasie śledztwa nie udowodniono nam posiadania broni.

2) Akcje sabotażowe na kolejach przeprowadzał pluton Chybie, gdzie dowódcą drużyny był maszynista kol. Ryszka Władysław. Wg składanych meldunków zorganizowano stałą grupę zacierania osi wagonów w pociągach towarowych, doniesiono mi również o zmagazynowaniu większej ilości dynamitu przewiezionego do Chybia z którejś kopalni. Pluton Chybie zameldował o przygotowywaniu wykolejenia pociągu towarowego na trasie Dankowice - Jawiszowice. Wykolejenie to nastąpiło końcem maja 1943 r., jednak szczegółów akcji nie otrzymałem, gdyż w tym czasie już się ukrywałem, a w dniu 4.6.1943 r. zostałem zaaresztowany w domu u rodziców w Zabłociu w 20 minut po zakończeniu odprawy i odejściu grupy Drogomyśl - Ochaby.

Nieco wcześniej Ernest Szymiczek napisał:

„Na zakończenie wynotowanych fragmentów z działalności organizacyjnej trzeba dodać, że t.zw. „wsypa” w r. 1943 była spowodowana aresztowaniem - zdaje się - w kwietniu 1943 r. w Orłowej ś.p. Hałaczka - pseudonim Cebula i Margicioka (trzeci o pseudonimie Gruby nie został złapany). Jako organizatorzy naszego terenu jeszcze z czasów ś.p. Rychlika - znali dużo osób z organizacji. W czasie śledztw na gestapo okazało się, że tych, których znali - wszyscy byli podani.”

Równocześnie Ernest Szymiczek dodaje:

„Na stan ponad 200 zaprzysiężonych i chyba nie mniejszą ilość osób wiedzących niestety o istnieniu organizacji, gestapo wg. moich obliczeń zdołało zaaresztować 32 członków.”

Spójrzmy tymczasem, jak te wydarzenia opisuje Michał Heller:

„W czerwcu 1943 r. w rezultacie rozbicia organizacji August został aresztowany dowódca kompanii Strumień, ppor. Ernest Szymiczek, a nadto Elżbieta i Karol Żertkowie, Karol Omozik, Dominik Słaboszek, Józef Jasiek, Ludwik Król, Wilhelm Popek, Ferdynand Michalczyk, Jan Wrona, Antoni Krzempka i inni. Ogółem uwięziono 25 osób, jednak dzięki ich bohaterskiej postawie aresztowania nie rozszerzyły się dalej. Było to ważne, gdyż kompania Strumień liczyła łącznie około 200 zaprzysiężonych osób.

Po aresztowaniu E. Szymiczka dowództwo nad kompanią Strumień przejął bezpośrednio inspektorat rybnicki. Kompania ta dysponowała własną drużyną egzekucyjną, która likwidowała szczególnie niebezpiecznych Niemców i kolaborantów.”

Zacytujmy jeszcze relację wspomnianego wcześniej Adolfa Bojdy ze Zbytkowa k. Strumienia (z 25 VII 1967 roku), w której to stwierdza on:

„Ja pracowałem w łączności i wywiadzie. Byłem opiekunem Kompanii ZWZ w Skoczowie /1942 - 43/. [...] Komendantem wywiadu na terenie Jastrzębie - Strumień - Zebrzydowice - Piotrowice - Frysztat - Orłowa - Bogumin był „Cebula”. Z „Cebulą” miał łączność OMOZIK Karol. Schadzki mieli w Piotrowicach koło Frysztatu. Cebula przyjeżdżał również do Strumienia i Zbytkowa.

„Cebula” wydawał Omozikowi i mnie szyfrowane raporty. Raporty przekazywaliśmy Kuboszkowi. Kiedy aresztowali „Cebulę”, znaleźli u niego w puszkach raporty i spisy członków konspiracji. Ja byłem aresztowany w sierpniu 1944 r. [...]

Stały kontakt miałem z „Cebulą” i Kuboszkiem. Kiedy ja byłem aresztowany, obaj już nie żyli. [...] „Cebula” przyjeżdżał do nas z Czechosłowacji, skądś od Piotrowic. W Czechosłowacji byli aresztowani. „Cebula” nie wytrzymał bicia i wsypał kolegów.”

Jedna rzecz wymaga tu sprostowania - wbrew temu, co pisze Bojda, „Cebula” (Leopold Hałaczek), nie był komendantem wywiadu na wskazanym terenie, ale dowodził całością sił AK, jako komendant Podinspektoratu.

W tym miejscu wypada przypomnieć, że o ile pierwsze aresztowania rzeczywiście miały miejsce w czerwcu 1943 roku (wtedy to został aresztowany między innymi Ernest Szymiczek), to większa ilość osób aresztowana została w sierpniu 1944 roku. Wypada nadto dodać, że z ewidencji skoczowskiego koła ZBOWiD-u wynika, iż Franciszek Sochacz został aresztowany 12 listopada 1943 roku i poniósł śmierć w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu 29 lutego 1944 roku.

Aresztowania te nie przerwały działalności kompanii, aczkolwiek nie wiadomo, kto wtedy nią dowodził. Michał Heller pisze dalej:

„Trzecia kompania 3 batalionu 4 Pułku Strzelców Podhalańskich realizowała z powodzeniem swe zadania. Gromadzono nadal broń, skupując ją od żołnierzy niemieckich, przeprowadzano okresowe koncentracje, rozpowszechniano prasę konspiracyjną i prowadzono wywiad. Wobec częstych aresztowań w inspektoracie rybnickim, konspiracja w tym rejonie była zdana na własne siły. […]

Wyzwolenie Strumienia nastąpiło 11 II 1945 r., jednak z uwagi na trwające jeszcze w tym rejonie walki, placówkę Milicji Obywatelskiej utworzono dopiero 26 lutego, a pierwszy zarząd miejski 15 III 1945 r. Część członków omawianej kompanii włączyła się aktywnie do tworzenia władzy ludowej, a pozostali przystąpili do odbudowy swych gospodarstw i zakładów pracy, dokumentując w ten sposób patriotyczną postawę.”

Ostatni akapit, w świetle znanych nam dokumentów, zgromadzonych w archiwum IPN, brzmi wręcz groteskowo. Ale cóż... Michał Heller wydał swą książkę w roku 1982 i jeśli miała ona wówczas ujrzeć światło dzienne, trzeba było zawrzeć w niej tego rodzaju absurdalne treści.

Należy bowiem dodać, że 3 kompania III batalionu 4 pułku strzelców podhalańskich nie ujawniła się ani w ramach amnestii w roku 1945, ani w ramach amnestii w roku 1947, funkcjonując aż do końca roku 1948 w strukturach WiN.

Kompania ta była rozpracowywana przez UB w ramach „agenturalnego rozpracowania” o kryptonimie „Sztylet”. W aktach tejże operacji przetrwało wiele dokumentów dotyczących struktury organizacyjnej kompani, przy czym informacje, jakie one zawierają, pozostają nierzadko w sprzeczności, tak względem tego, co napisał Michał Heller w oparciu o relację Ernesta Szymiczka, jak i względem siebie…

I tak z 28 kwietnia 1948 roku pochodzi Agent. doniesienie, z którego dowiadujemy się, że komendantem grupy był Józef Szymiczek, zaś Ernest Szymiczek był gońcem komendy Cieszyn. Z tegoż doniesienia dowiadujemy się, że w skład kompanii wchodziły trzy plutony, którymi dowodzili:

Płonka [Karol] ze Zbytkowa – dowódca plutonu Bąków / Zbytków

kpr. Krzempek Antoni – dowódca plutonu Strumień

plut. Brut – dowódca plutonu Ochaby

Na początku października 1948 roku Ernest Szymiczek podjął próbę nawiązania kontaktu z UB celem ujawnienia kompanii w zamian za gwarancje bezpieczeństwa żołnierzy. 7 października 1948 roku na posterunek MO w Pawłowicach przybył ppor. Władysław Kulfik, zastępca komendanta MO w Chrzanowie, z informacją, iż 300-osobowa kompania WiN ma zamiar się ujawnić. O wydarzeniu tym dowiadujemy się z pisma zastępcy szefa PUBP Bielsko A. Pająka do szefa WUBP majora Marka z 18 października 1948 roku:

„W dniu 7.10.48 r. w godzinach wieczornych zgłosił się ppor. WP na posterunku w Pawłowicach pow. Pszczyna, który okazał legitymację służbową nie ujawniając nazwiska. Oświadczył, że nazwisko jego zna UB Bielsko. Oświadczył, że na terenie pow. Bielska wsi Bąków, Strumień jest org. WiN , której dowódcą jest Szymiczek Ernest ps. „Storczyk”, kierownik szkoły pow. w Bąkowie, który powrócił z zagranicy. Szymiczek powiedział do ppor., że pragnął by się ujawnić przed władzami Bezp. w raz z 300 członkami org., lecz pod warunkiem, że nie będzie pociągnięty do odpowiedzialności.”

Następnego dnia, tj. 8 października 1948 roku, ppor. Kulfik wystosował pismo do PUBP Bielsko, w którym przekazał szereg informacji na temat 3 kompani III batalionu 4 psp. W piśmie tym informował, iż dowódcą kompani strumieńskiej w czasie okupacji niemieckiej był por. Solarz z Zarzecza, a dowódcą batalionu, w skład której wchodziła kompania, był por. „Cebula” z Zaolzia. Ów por. „Cebula” miał posiadać biuro w Pszczynie i w tym to biurze miał zostać aresztowany przez gestapo. W trakcie śledztwa Ernest Szymiczek miał podać nazwiska 27 żołnierzy jego kompani. Ppor. Kulfik napisał o tym w sposób następujący:

„Przez wsypę wspólnie dokonaną przez Szymiczka i Cebulę w ręce Gestapo wpadło 27 ludzi, a ocalało natomiast 300.”

18 listopada 1948 roku Władysław Kulfik został przesłuchany na okoliczność swoich kontaktów z Ernestem Szymiczkiem. W trakcie przesłuchania powiedział on, iż do AK zwerbowany został w roku 1942 przez Ernesta Szymiczka i że w AK pełnił funkcję łącznika pomiędzy zastępcą dowódcy kompanii Ernestem Szymiczkiem a dowódcami plutonów. Władysław Kulfik zeznał między innymi:

„Jako łącznik utrzymywałem kontakt między Szymiczkiem E. jako z-cą d-cy kompanii 3-ej a dowódcami plutonów wchodzącymi w skład kompanii 3-ej. W związku z tą funkcją poznałem plutonowych: Płonkę N. byłego urzędnika celnego ze Zbytkowa, dowódcę plutonu Zbytków, Bruta N. ogrodnika w Ochabach (zaginiony), dowódcę plutonu Drogomyśl, Ochaby, kaprala Krzempka Antoniego robotnika młynarskiego zamieszkałego obecnie w Strumieniu, d-cę plutonu Strumień. Oprócz nich jako członków tej organizacji poznałem: Pająka Antoniego z Bąkowa, Bojdę N. i Króla N. ze Zbytkowa, Pomykacza Jerzego nauczyciela z Drogomyśla, Szymiczka Alojzego z Pruchnej i Szymiczka Józefa ze Strumienia, oraz Rychlika N. ze Zabłocia. Działalność tej grupy trwała przez 1942 r. Na początku bowiem 1943 r. nastąpiły aresztowania wśród członków 3-ej kompanii. Aresztowani zostali wówczas przez niemców: Szymiczek Ernest, Szymiczek Józef, Żona Józefa Szymiczka zbiegła przed aresztowaniem i ukrywała się. Na skutek tych aresztowań organizacja zawiesiła działalność, a wnioskuję to z tego, że nie dawano mi żadnych zadań ani poleceń. W sierpniu 1944 r. nastąpiły ponowne aresztowania i tak aresztowano mnie, brata Rychlika z Zabłocia, profesora Jasiaka ze Strumienia (zaginiony), Zielińskiego z Zarzecza, studenta Janika z Mnicha, Wronę ze Strumienia, nauczyciela Michalczyka ze Strumienia, Bojdę, Króla i Płonkę ze Zbytkowa, Bruta z Ochab i Krzempka ze Strumienia.”

Nieco dalej Władysław Kulfik dodał:

„W toku rozmowy Szymiczek Ernest podał mi, że organizacja do której zostałem przez niego zwerbowany nazywała się Związkiem Walki Zbrojnej i był to IV Pułk Strzelców Podhalańskich Cieszyn kompania III. Dowódcą tego Pułku był niejaki pseudo „Cebula” w randze porucznika, który kwaterę miał w Boguminie. Dowódcą kompanii III był Solarz nauczyciel z Zarzecza. O aresztowaniu członków grupy Szymiczek mówił, że były one na skutek wykrycia przez niemców kwatery „Cebuli” i aresztowania go. Niemcy zdobyli wówczas część pseudonimów członków IV Pułku. Szymiczek mówił, że „Cebula” miał w toku śledztwa wymienić go jako dowódcę 3-ej kompanii i dlatego też został aresztowany. W toku przesłuchania względnie śledztwa, jak mówił to sam Szymiczek, zdradził on 27 nazwisk członków kompanii, którzy na skutek tego zostali oni przez niemców aresztowani. Wśród tych nazwisk było również i moje.”

Zastanawiające jest, dlaczego Niemcy, którzy aresztowali Ernesta Szymiczka wiosną 1943 roku, mieliby czekać aż do sierpnia 1944 roku z aresztowaniem osób przez niego wskazanych w trakcie przesłuchania. Raczej więc do tego fragmentu zeznań Władysława Kulfika podchodzić należy ostrożnie. Nie wykluczone, że znalazł się on w protokole w związku z zamiarem oskarżenia Szymiczka o spowodowanie tychże aresztowań.

Dodajmy, że w swym życiorysie, spisanym 20 kwietnia 1948 roku, Antoni Krzempek napisał, iż został aresztowany 28 sierpnia 1944 roku. Tę samą datę, jako dzień swojego aresztowania, podał w życiorysie napisanym 20 lutego 1947 roku Ferdynand Michalczyk. Z kolei Karol Rychlik w życiorysie napisanym 16 kwietnia 1945 roku napisał, że został aresztowany 26 sierpnia 1944 roku.

Wojciech Kempa

Jest to fragment opracowania Okręg Śląski Armii Krajowej, wydanego w roku 2016 przez Śląskie Centrum Kultury z siedzibą w Siemianowicach Śląskich