Kilka dni temu opublikowaliśmy tekst o zdobyciu w nocy 25/26 lipca 1944 roku Wolbromia przez oddział ppor. „Hardego”:

http://slaskipolska.pl/artykuly/826-hardy-zdobywa-wolbrom

Przy okazji wspomniałem, że oddział „Hardego” w tym okresie kwaterował w obozie leśnym koło Gór Bydlińskich. Oddajmy w tym momencie głos Gerardowi Woźnicy - „Hardemu”:

„20 czerwca 1944 r. oddział nasz wizytował inspektor „Wirt”. Przywiózł ze sobą rozkaz o pośmiertnym odznaczeniu kpr. „Szybkiego” Krzyżem Walecznych. Zapoznał się także z warunkami bytowymi partyzantów, którzy kwaterowali już wtedy w obozie leśnym zbudowanym w lasach majątku Pilica, w odległości około 1,5 km od osady Góry Bydlińskie, obok gajówki Psiarskie. Składał się on z dziewięciu baraków, dwóch szałasów, namiotu, ziemianki na magazyn broni i nie dokończonego tunelu podziemnego.

Baraki mieszkalne /konstrukcja drewniana, ściany boczne z tektury o wymiarach 3,5 X 3,5 m i 4,0 X 6,0 m, dachy jednostronnie spadziste z desek i papy, średnia wysokość 2 m/ wkomponowane zostały w młodnik świerkowy bez naruszania pni i koron drzew, które stanowiły naturalne maskowanie od góry. W każdym z nich mieściło się od 14 do 18 osób.

Szałasy mieszkalne /o wymiarach 2,5 X 3,5 m i średniej wysokości 2 m/ wbudowano między pnie drzew. Ściany boczne wykonane były z przeplatanej choiny świerkowej, a dach z desek i papy.

Ziemianka o wymiarach 1,5 X 3,0 m, wykopana na głębokości 1,8 m, zakryta była okrąglakami o średnicy 15 do 20 cm, a z wierzchu 35-centymetrową warstwą ziemi. Właz miał wymiary 50 X 50 cm. Całość była zamaskowana ściółką i upodobniona do otoczenia. Ziemianka służyła do przechowywania nadmiaru sprzętu i nietypowej amunicji w czasie wymarszu na inny teren.

Tunel /szerokość 1,5 m, wysokość 2,0 m i planowana długość 25 m/ łączył zagajnik, w którym mieścił się obóz, z lasem ciągnącym się po drugiej stronie drogi. Miał on służyć za schron, a także wyprowadzać grupy lub cały oddział na tyły nieprzyjaciela w wypadku zajęcia dróg otaczających zagajnik lub objęcia ich ogniem broni maszynowej. Budowa tunelu została przerwana na skutek wymarszu oddziału na zgrupowanie oddziałów partyzanckich Śląskiego okręgu Armii Krajowej w rejon Kroczyc.

Kuchnia mieściła się w gajówce Psiarskie.”

Pod koniec czerwca 1944 roku kompania „Hardego” została zreorganizowana i przekształcona w zgrupowanie w składzie dwóch kompanii. Na jego czele w dalszym ciągu stał ppor. Gerard Woźnica ps. „Hardy”, który tak o tym pisał w swej relacji:

„W ostatnich dniach czerwca do oddziału skierowano 26 nowych osób, w tym „Dana”, „Szpaka”, „Ryszkę”, „Izydora”, „Słowika”, „Toma”, „Fiołka” i innych. Ze względu na stan liczebny oraz stwierdzone braki w wyszkoleniu oddział został ponownie zreorganizowany. Utworzyliśmy kompanię szkolno - podoficerską, w składzie 48 ludzi. Jej dowódcą mianowałem pchor. Antoniego Ścibicha ps. „Trzepak” /zgłosił się on do oddziału 20 czerwca 1944 r./. Dowódcami plutonów w kompanii szkolnej zostali: plut. Stanisław Głowacki ps. „Struś” i plut. „Gruszka” [Paweł Sojka]. 2 kompanię objął ppor. Józef Mrówka ps. „Mat”. Trzema plutonami dowodzili: plut. Stefan Klimczyk ps. „Brzoza”, plut. Stefan Piątek ps. „Stal” i plut. Bolesław Zawrzykraj ps. „Tarzan”.

Na kilka dni przenieśliśmy się do lasów w rejonie Ziemkówki i Cieplic koło Jangrota, gdzie kompania szkolna przeszła wstępne przeszkolenie strzeleckie i bojowe.”

W tym samym mniej więcej czasie w skład oddziału „Hardego” wszedł pluton rezerwowy, którym dowodził harcmistrz Edward Nowak ps. „Jodła”. Gerard Woźnica - „Hardy” tak o tym pisał:

„26 czerwca w lesie bydlińskim doszło do kolejnego spotkania z harcmistrzem Edwardem Nowakiem ps. „Jodła” i Stanisławem Szreniawą ps. „Grom”. W wyniku przeprowadzonych rozmów - utworzony w 1942 r. przez „Jodłę” i „Groma” oddział AK został teraz wcielony do naszego oddziału jako pluton rezerwowy. Dowódcą tego plutonu został „Jodła”, a zastępcą - „Grom” /obydwaj awansowani zostali później do stopnia podporucznika/.”

Według Edwarda Michała Nowaka ps. „Jodła”, na którego relację, zatytułowaną Krótki zarys powstania i działalności Oddziału AK Bydlin, później Rez. Oddz. Partyz. „Surowiec” OR 23 DP AK, natrafiłem w zbiorach Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Katowicach, oddział ten powstał w kwietniu 1942 roku z połączenia grupy ZWZ - AK z osady fabrycznej Klucze, którą dowodził Stanisław Szreniawa ps. „Grom” z Kwaśniowa Górnego, i istniejącego oddziału ZWZ - AK, zorganizowanego przez harcmistrza Edwarda Michała Nowaka ps. „Jodła” z Bydlina i działającego w gminie Dłużec /GG/. W relacji „Jodły” czytamy:

„Do czasu przekształcenia oddziału w rezerwowy oddział partyzancki działalność ograniczała się do prowadzenia akcji wywiadowczej i udzielania pomocy jeńcom i ofiarom wojny, kolportażu prasy podziemnej oraz „N”, nadsyłanej bezpośrednio z „Pasieki” - Kwatery Głównej Szarych Szeregów w Warszawie przez specjalnych łączników.”

Kontakt z „Hardym” nawiązano wiosną 1944 roku. Edward Nowak - „Jodła” pisze dalej:

„Wiosną 1944 roku następuje przełomowy moment w dotychczasowej działalności oddziału. Nawiązano bowiem przez „Groma" kontakt z ówczesnym dowódcą oddziału leśnego w Górach Bydlińskich, por. „Hardym" - Gerardem Woźnicą. W następstwie przeprowadzonych rozmów doszło do spotkania w lasku bydlińskim w dniu 26 czerwca 1944 roku o godz. 19-tej pomiędzy por. „Hardym", „Jodłą" i „Gromem". w toku rozmów „Jodła” wystąpił z propozycją przekształcenia dotychczasowego oddziału w rezerwowy oddział partyzancki. Dowódca Oddziału Partyzanckiego „Surowiec" OR 23 DP AK, por. „Hardy", pismem z tegoż samego dnia, skierowanym do „Jodły”, akceptuje zawarte porozumienie i wyraża zgodę na utworzenie oddziału rezerwowego. Tymże samym pismem mianuje „Jodłę” dowódcą oddziału, a zastępcą „Groma”.

Od tej chwili praca poszła w bardziej konkretnym kierunku. Nowy duch wstąpił w oddział i zapał ogarnął wszystkich. Poczuliśmy się organicznie związani z oddziałem leśnym. Odtąd jego sukcesy czy niepowodzenia partyzanckie stały się naszymi. Każdy wymarsz na akcję śledziliśmy z zapartym oddechem i z bijącym sercem oczekiwaliśmy nadchodzących wieści z pola walki. Wytyczono nowe kierunki działania jak otoczenie niewidzialną osłoną wywiadowczą oddziału leśnego, uzupełnianie w razie potrzeby stanu osobowego oddziału leśnego, współdziałanie w większych przedsięwzięciach, jak zrzuty, i wreszcie czuwanie nad utrzymaniem godnej postawy ludności wobec okupanta.”

Tymczasem wróćmy do relacji „Hardego”:

„Pluton rezerwowy obejmował zasięgiem swego działania 10 nadgranicznych wiosek. Jego stan w krótkim czasie wzrósł z 35 do 72 ludzi.”

Według „Hardego”, wraz z rozbudową szeregów pluton przekształcony został w kompanię, co jednak nie znajduje potwierdzenia w relacji „Jodły”, który napisał:

„Przystąpiono niezwłocznie do energicznej akcji werbunkowej, tak iż w stosunkowo krótkim czasie stan oddziału podniósł się z 35 do 72 ludzi. Następnie przystąpiono do intensywnego szkolenia oddziału według ustalonego planu. Całość została podzielona na dwie grupy, to jest wojskowych i niewojskowych, by tym sposobem szkolić ludzi na właściwym poziomie.

Utworzono w terenie pięć punktów szkoleniowych dla tych grup, którymi przede wszystkim była w Bydlinie, jako ośrodek szkolenia teoretycznego broni ręcznej i maszynowej oraz kursów specjalnych. Przy czym jeden z nich, dywersyjno - minerski, odbył się w okresie wcześniejszym, przed reorganizacją, bo podczas ferii świątecznych w styczniu 1944 roku. Drugi zaś, minerski, w dniu 27 lipca tegoż roku i był niejako kontynuacją pierwszego. Obydwa te kursy były prowadzone przez „Mohorta”. Następnymi punktami szkoleniowymi były: niewykończone schronisko turystyczne w lesie bydlińskim, młyn w Cieślinie, kapliczka na Wymysłowie, młyn Wnuka na Stokach. Szkolenie oddziału prowadzone było przez i pod kierunkiem instruktorów z lasu, jak ppor. „Mata”, „Eryka”, „Trzepaka”, „Aresa” oraz sierżantów „Czarnego”, „Strusia”, „Tarzana” i innych. Broni, instrukcji oraz materiałów pomocniczych dostarczał oddział leśny. Zajęcia odbywały się przeciętnie trzy razy w tygodniu w godzinach popołudniowych i wieczornych z uwzględnieniem wolnego od zajęć czasu uczestników szkolenia. Odbywano również ćwiczenia praktyczne w rejonie obozu leśnego z zakresu wyszkolenia bojowego oraz szkoły strzelca, posługując się przy tym bronią obozu.”

Stan organizacyjny oddziału przedstawiał się wówczas następująco:

  1. Bydlin - 15 ludzi

  2. Cieślin - 9 ludzi

  3. Hucisko - 6 ludzi

  4. Klucze osada fabryczna - 10 ludzi

  5. Kolbark - 5 ludzi

  6. Krzywopłoty - 3 ludzi

  7. Kwaśniów Dolny - 8 ludzi

  8. Kwaśniów Górny - 13 ludzi

  9. Lgota Wolbromska - 1 człowiek

  10. Załęże - 2 ludzi

Razem - 72 ludzi

Pod względem stopni wojskowych:

oficerowie rezerwy - 1 człowiek

podoficerowie - 11 ludzi

st. strzelcy - 6 ludzi

strzelcy - 11 ludzi

junacy - 6 ludzi

bez przeszkolenia - 37 ludzi

„Jodła" pisze w konkluzji:

„Zatem wyszkoleni stanowili około 50% stanu ogólnego i jako stara kadra byli trzonem organizacyjnym oddziału, który z kolei był podzielony na 4 drużyny liczące przeciętnie po 16 ludzi. Każda z drużyn dzieliła się na 2 sekcje. Na czele drużyn stali: kpr. „Osika”, „Narocz”, „Zawrat” i „Sokół”, a sekcyjnymi byli: st. strzelec „Pelikan”, „Brzoza”, „Most” oraz „Piorun”. Dowódcy oddziału bezpośrednio podlegali: radiotechnik „Fala”, sanitariusz „Nadzieja” oraz dwaj łącznicy: „Biały” i „Szpak” przeniesiony z lasu. [...]

Stałą łączność z oddziałem w lesie utrzymywano przez łączników „Białego” oraz „Szpaka", gotowych do spełniania swych zadań o każdej porze dnia i nocy. Tą więc drogą przekazywano wszelkie meldunki do oddziału w lesie, skąd odwrotnie otrzymywano rozkazy oraz instrukcje. Wiadomości radiowe zagraniczne otrzymywano z radioaparatu „Fali" - Stanisława Lisowskiego z Kwaśniowa Górnego, który niemal codziennie dokonywał nasłuchu."

Działalność oddziału „Jodła" opisał następująco:

„Jeżeli chodzi o realizację postawionych zadań, to między innymi do nich zaliczyć należy uzyskanie w dniu 30 lipca 1944 roku bezpośrednio z komendy żandarmerii w Olkuszu wiadomości o planowanej i zakrojonej na większą skalę akcji oczyszczania terenu z partyzantów w rejonie od Wolbromia do Ryczówek. W ekspedycji tej miało brać udział około 10 tysięcy wojska, przy udziale oddziałów ukraińskich. Następnie o zamiarze drugiej wielkiej obławy w rejonie lasów Ruska, o której wiadomości zdobyto w dniu 21,sierpnia tegoż roku. Przy czym hasło rozpoznawcze dla wojska niemieckiego brzmiało „Tutta”, a dla żandarmerii „Frösser”. W obydwóch wypadkach natychmiast przekazano meldunki por. Hardemu. Dużym również sukcesem oddziału było zdemaskowanie w Cieślinie w dniu 30 lipca 44 roku agenta niemieckiego i spowodowanie jego ujęcia. Groźny ów agent zbierał w okolicy wiadomości natury dywersyjno - partyzanckiej i szczególnie interesował się osobami por. Hardego, Twardego oraz „Tadka". Oprócz tego spowodowano poskromienie nieludzkich i aspołecznych osobników jak sołtysa Bydlina w dniu 15 sierpnia 44 r. i innych. Na dobro działalności oddziału należy także zapisać przekazanie sprawy zbiegłych dwóch agentów policji krym. z Miechowa w ręce „Ziemi". Następnie przechowywanie walorów oddziału z lasu, udział w obstawie niedoszłego do skutku zrzutu w miesiącu sierpniu 44 r. na łąki pomiędzy Krzywopłotami a Zawadką. I wreszcie błyskawiczne ostrzeżenie por. Hardego, jadącego przez Bydlin na jednej z dwóch podwód w chwili, kiedy to Niemcy dojeżdżali do szosy od strony „stawisk”. Gwałtowny skręt wozów i zjazd z szosy do lasu w ostatnim niemal momencie uratował krytyczną sytuację. [...] W dniu 16 sierpnia 1944 roku [Niemcy] dokonali pacyfikacji okolicznych terenów, mordując na krwawym swym szlaku kilka osób, bez najmniejszego powodu."

Wśród zabitych był też Ludwiik Kwiatkowski ps. „Zdrój” z plutonu „Jodły”, który został zastrzelony w Cieślinie na własnym podwórku, a także pochodzący z Dąbrowy Górniczej partyzant „Góral”.

Po odejściu oddziału „Hardego” na północ, a później na Podhale pluton „Jodły" został organizacyjnie podporządkowany dowódcy grupy BCh Gądzikowi z Jangrota.

Wojciech Kempa