Na godzinę 17:00 zapowiedziano w Sejmie specjalne posiedzenie komisji obrony narodowej, na której władze Polskiej Grupy Zbrojeniowej - wraz z ministrem Bartoszem Kownackim - mają zaprezentować wynik pierwszych prac związanych z audytem prowadzonym w firmach zbrojeniowych.

Z każdym dniem odkrywamy nowe informacje i fakty, bo nie wszystkie zarządy zostały zmienione, inne podawały nieprawdę i utajniały informację. To ogrom informacji dotyczących osób, które zasiadały w radach nadzorczych - a równocześnie byli działaczami PO i PSL — zapowiedział w rozmowie z portalem wPolityce.pl wiceminister Bartosz Kownacki.

Jak się dowiadujemy, jeden z najbardziej drastycznych przykładów drenowania publicznego grosza dotyczy Tomasza Hypkiego - „eksperta”, który służył uzasadnianiu i uwiarygadnianiu najbardziej absurdalnych i prorosyjskich tez związanych z wyjaśnieniem katastrofy smoleńskiej.

Kierowana przez Hypkiego agencja otrzymała w ostatnim czasie ponad 2,6 mln złotych ze spółek zbrojeniowych! W większości były to zlecenia reklamowe… — mówi nam Kownacki.

To jednak nie wszystko. Jak słyszymy w kierownictwie PGZ, dochodziło też do patologii - byli oficerowie WSI, bardzo często po studiach w ZSRR, nawet gdy zostawali wyrzuceni z MON… spadali na cztery łapy w spółkach zbrojeniówki.

Te osoby w wielu przypadkach nie powinny zostać zatrudnione - ci, którzy wcześniej podejmowali decyzje o zakupie uzbrojenia z odpowiednich spółek, nie mogą przez trzy lata pracować w tych spółkach. A tak się działo. Przypadków tego rodzaju mamy mnóstwo — mówi Bartosz Kownacki, zapowiadając ujawnienie poszczególnych przypadków i przykładów na wtorkowe popołudnie.

Sekretarz stanu w MON na jednym oddechu wymienia też inne przykłady: jak na przykład przeznaczenie aż 50 tys. złotych na lokalny portal mediowy, a także przyznanie wykonania usług konsultingowych jednoosobowej spółce, z 50-tys.-złotowym kapitałem zakładowym, która dostała zlecenie na bagatela 5 mln złotych!

Inny z przykładów dotyczy gen. Janusza Bronowicza, który wiosną bieżącego roku postanowił odejść z armii i ostro skrytykował nowe kierownictwo resortu obrony narodowej.

On w marcu powiedział, że nie może służyć pod ministrem Macierewiczem, że to skandal, etc. I jakoś ten bunt generałów nie przeszkodził, by pracować w spółkach podległych ministrowi Macierewiczowi - w Zakładach Mechanicznych Tarnów

— tłumaczy Kownacki.

Wpolityce.pl

Zespół SlaskiPolska.pl